Bartłomiej Drągowski pobyt w Empoli może uznać za najlepszy okres w swojej dotychczasowej karierze. Polak bronił niczym w transie. Kompilacje z jego interwencjami obiegły cały internet, a Bartek przez wielu był wskazywany na najlepszego piłkarza Empoli. Drągowski był bliski tego, aby dobitnie pomóc w utrzymaniu „Azzuri”, jednak ostatecznie beniaminek spadł z ligi. Pomimo spadku wzbudził zainteresowanie wielu uznanych klubów.
W ostatnich kilku tygodniach sytuacja Drągowskiego była bardzo często poruszanym tematem. Polak odmówił wyjazdu na młodzieżowe mistrzostwa Europy, gdyż nie chciał być zmiennikiem Kamila Grabary. Następnie media rozpisywały się o możliwym transferze Drągowskiego na Wyspy Brytyjskie, aż w końcu z klubu odszedł Alban Lafont. „Drążek” w przyszłym sezonie, jeżeli nic się nie wydarzy, będzie pierwszym bramkarzem Fiorentiny. Jednak jaka stoi za tym historia?
Możliwość transferu do Anglii
Bartłomiej Drągowski swoimi występami przykuł uwagę drużyn z Wielkiej Brytanii. Najgłośniej mówiło się o możliwości przeniesienia się do Southampton bądź Bournemouth. W ekipie „Świętych” walczyłby o miejsce w bramce z Angusem Gunnem, a w „Wisienkach” z Asmirem Begoviciem.
Bartek byłby kolejnym Polakiem na Wyspach. Obecnie w klubach Premier League zatrudnieni są tacy piłkarze jak Łukasz Fabiański, Jan Bednarek czy Artur Boruc. Z całą pewnością cięższa byłaby rywalizacja między słupkami Southampton. Angus Gunn jest w Anglii bardzo ceniony i ostatnimi czasy jego notowania poszły mocno w górę. Natomiast w Bourenmouth czekałoby go o wiele prostsze na papierze zadanie. Begović broni bardzo słabo i zawodzi na całej linii, a Artur Boruc jest rezerwowym u Eddiego Howe’a.
Odejście Lafonta
Alban Lafont latem, 2018 roku przychodził do Florencji jako wielka nadzieja i promocja. Młody Francuz opuszczał Touluse za niespełna 10 mln euro jako czołowy bramkarz Ligue 1. Jednak szybko się okazało, że Fiorentina kupiła kota w worku.
Były bramkarz Toulouse zagrał bardzo słaby sezon w którym został okrzyknięty jednym z najsłabszych graczy na włoskich boiskach. Lafont miewał niesamowite interwencje, jednak często je przeplatał z bardzo prostymi wpadkami. Chimeryczność była jego głównym problemem, który mu przeszkodził w podbiciu włoskich boisk. Po roku spędzonym we Florencji wraca do Ligue 1, gdzie będzie bronić barw FC Nantes. 20-latek został wypożyczony na dwa sezony z opcją wykupu na poziomie blisko 10 mln euro. „Kanarki” zapewne skorzystają z tej opcji i spróbują po jakimś czasie spieniężyć Albana.











