Od początku spotkania między FC Kopenhaga a Barceloną dało zauważyć się pewien schemat. Polegał on na znacznej przewadze Barcelony w posiadaniu piłki oraz skutecznego jej niwelowania przez Duńczyków, którzy efektywnie rozbijali ataki pozycyjne gości a i sami potrafili pokusić się o groźną kontrę.
Obrona zespołu z Kopenhagi okazała się skuteczna do minuty 31. kiedy to długa piłka posłana w pole karne gospodarzy spowodowała ferment, który wykorzystał Leo Messi.
Będących w myślach przy bramce swego asa piłkarzy Barcy spotkał zimny prysznic w postaci gola wyrównującego, strzelonego przez Claudemira w około 60 sekund po bramce gości.

Druga połowa to bardzo duża przewaga „Katalończyków” w posiadaniu piłki i kompletny brak pomysłu na jej wykorzystanie. Zawodnicy Pepa Guardioli potwierdzali swą świetną technikę, jednak brakowało im dobrej gry bez piłki, oraz determinacji prezentowanej przez kopenhaską ekipę. Dość powiedzieć iż jedyny groźny strzał w regulaminowym czasie gry oddał ze strony Barcelony Seydou Keita. Odpowiedzią gospodarzy było mocne uderzenie Christiana Bolanosa, które niewiele minęło słupek bramki Victora Valdesa. Jedną z głównych przyczyn porażki Barcy była bardzo słaba postawa kupionego za 30 milionów euro snajpera – Davida Villi, który raz po raz przegrywał pojedynki z duńskimi obrońcami.
Mimo słabej postawy „Blaugrana” była w 92. minucie bardzo bliska zapewnienia sobie 3 punktów. Wówczas uderzenie wprowadzonego za Villę, Pedro Rodrigueza trafiło w słupek i futbolówka wyszła w boisko.











