25 listopada 2012 rok, mecz pomiędzy Barceloną i Levante. W 15. minucie kontuzji doznaje Dani Alves, a w jego miejsce na boisku pojawia się Martin Montoya. Dochodzi wtedy do wydarzenia bez precedensu . W barwach Barcelony gra w tym spotkaniu jedenastu wychowanków. Piłkarzy wychowanych w La Masii. Teraz w oficjalnym meczu o takiej sytuacji kibice Barcelony mogą tylko pomarzyć.
Victor Valdes, Martin Montoya, Gerard Pique, Carles Puyol, Jordi Alba, Xavi Hernandez, Sergio Busquets, Cesc Fabregas, Andres Iniesta, Pedro Rodriguez i Lionel Messi. Tak wyglądała ta jedenastka, która wystąpiła w tamtym spotkaniu. Jak widać był to skład naprawdę mocny, co pokazuje, jakich kapitalnych piłkarzy można sobie wychować. W tym okresie przygotowawczym przed sezonem także Luis Enrique wystawił jedenastkę złożoną z wychowanków. Było to spotkanie z HJK Helsinki, wtedy ta jedenastka wyglądała następująco: Masip, Montoya, Pique, Bartra, Alba, Roberto, Busquets, Iniesta, Rafinha, Pedro i Munir. Widzimy dokładnie, że ta jedenastka nie ma żadnych szans, aby razem wystąpić w oficjalnym spotkaniu Barcelony. Warto się zastanowić czy fakt, iż w Barcelonie w ostatnim czasie wprowadzanych jest coraz mniej wychowanków, to wina tego, że jest coraz mniej utalentowanych graczy, czy po prostu zmieniły się priorytety w samym klubie.
Jak spojrzymy na ostatnie lata, to oczywiście byli tacy zawodnicy, jak Tello, Cuenca czy Thiago Alcantara, jednak tak naprawdę żaden z nich na stałe nie zagościł w pierwszej drużynie. Wyjątkiem jest Thiago, który przez wszystkich był namaszczony na następcę Xaviego, ale on sam nie zamierzał czekać, aż Xavi zakończy karierę i przeniósł się do Monachium, gdzie teraz jego kariera przez kontuzję stanęła w miejscu. Przyjrzyjmy się młodym zawodnikom, którzy teraz są blisko pierwszego zespołu Barcelony.
Sergi Roberto jest praktycznie bez żadnych szans na dłuższe występy w pierwszej drużynie. Z jednej z strony ze względu na konkurencję, a z drugiej na to, że po prostu nie pokazał się na tyle dobrze w meczach, w których wystąpił. Martin Montoya już zapowiedział, że w tym okienku transferowym pożegna się z Barceloną. Nie ma się mu co dziwić, ponieważ w tym sezonie nie dostaje on żadnych szans na grę, a szkoda, ponieważ w niektórych swoich meczach w Barcelonie pokazał, że zasłużył, aby dać mu szansę. Marc Bartra jest najbardziej niedocenianym piłkarzem w obecnej drużynie „Dumy Katalonii”. Umiejętności ma olbrzymie, co pokazuje w większości spotkań, w których występuje. Pokazał to np. w środowym meczu Barcelony z PSG, w którym był jednym z najlepszych zawodników na boisku. Jednak tak naprawdę otrzymuje mało szans na grę, czemu ja bardzo się dziwię. Rafinha za to jest jak na razie największym rozczarowaniem tego sezonu. W poprzednim sezonie był wypożyczony do Celty Vigo, gdzie grał wprost fantastycznie. Otrzymał nagrodę za największe odkrycie Primera Division poprzedniego sezonu. Jednak w Barcelonie jakoś nie może się odnaleźć i jego gra wygląda bardzo przeciętnie. Jest jeszcze Munir, który stawia pierwsze kroki w pierwszej drużynie, a także Sergi Samper czy Sandro Ramirez. Radzę zapamiętać nazwisko Samper, ponieważ moim zdaniem będzie to następca Sergio Busquetsa.











