Barcelona zgodnie z przewidywaniami awansowała do półfinału Ligi Mistrzów. Po wysokim zwycięstwie na Camp Nou podopieczni Pepa Guardioli wygrali w Doniecku i potwierdzili, że są jednym z faworytów do wygrania najważniejszych klubowych rozgrywek na świecie.
Gospodarze przystąpili do spotkania z niecodziennie zestawioną linią defensywną. W obronie Szachtara zabrakło podstawowych graczy: Darijo Srny, Dmytro Chyhrynskiego i Razvana Rata. Wśród gości od pierwszego gwizdka szansę otrzymał nominalny rezerwowy, Ibrahim Afellay.

Szachtar nie miał innego wyjścia, niż zabrać się do odrabiania strat od pierwszej minuty. Rzeczywiście, co mogło trochę szokować, ukraińska drużyna przejęła inicjatywę i nadawała tempa spotkaniu. Pierwsza groźna akcja goniących wynik podopiecznych Mircey Lucescu miała miejsce w 8. minucie. Do prostopadłego podania doszedł Douglas Costa, który zakończył akcję mocnym strzałem na bramkę Barcelony. Na wyżyny umiejętności wspiął się Victor Valdes, który sparował strzał Brazylijczyka.
Napór Szachtara trwał. W 12. minucie po ładnej akcji prawym skrzydłem i zgraniu futbolówki do środka na bramkę uderzał Jadson. I tym razem uderzenie nie zaskoczyło bramkarza „Blaugrany” i piłka wylądowała w jego rękawicach. Pomocnik Szachtara próbował szczęścia ponownie w 24. minucie. I tym razem piłka przywędrowała do niego z prawego skrzydła. Uderzenie znowu było zbyt słabe, by myśleć o pokonaniu Valdesa.
W 28. minucie szansę mieli goście. Po akcji Daniela Alvesa i zgraniu piłki do środka strzału z dystansu próbował Leo Messi. Argentyńczyk przymierzył celnie zza pola karnego, ale bramkarz ukraińskiej drużyny, Andrij Piatow, poradził sobie z jego uderzeniem. Golkiper Szachtara pokazał klasę trzy minuty później, kiedy wybronił uderzenie Adriano z bliska.
Barcelona złapała rytm gry i nie zamierzała oddawać inicjatywy. Zaraz po sytuacji Adriano sam na sam z Piatowem stanął Messi. Argentyńczyk zdecydował się na lobowanie, ale i tym razem pojedynek wygrał Ukrainiec. Przed przerwą bliski powodzenia był Afellay, ale jego strzał zza pola karnego z trudem wybronił Piatow.

Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, przypomniał o sobie Messi. Argentyńczyk wykorzystał przytomne dogranie Alvesa, z dziecinną łatwością wymanewrował obronę Szachtara i umieścił piłkę w siatce. Piłkarze Lucescu nie poddawali się, mimo że po bramce dla Barcelony awans graniczył z cudem. Tuż przed końcem pierwszej połowy fenomenalnym strzałem z wolnego popisał się Jadson, ale i tym razem skutecznie interweniował Valdes.










