Zadowolenia z kolejnego występu w rozgrywkach Pucharu UEFA nie kryje pomocnik Lecha Poznań, Tomasz Bandrowski, dla którego – podobnie jak dla reszty zespołu – jest to życiowa przygoda.
– Czy jest niedosyt? Na pewno. Żal tych sytuacji, które stworzyliśmy w końcówce pierwszej i w przeciągu drugiej połowy. Myślę, że zabrakło nam i szczęścia i konsekwencji. Niemniej jednak jesteśmy zadowoleni z występu i bierzemy z niego lekcję na następny mecz w Rotterdamie – mówił po końcowym gwizdku Lechita.

Po losowaniu grup fazy grupowej Pucharu UEFA wielu sympatyków futbolu obawiało się powtórki scenariusza z poprzednich występów polskich drużyn w tych rozgrywkach. Tymczasem Lech nie dość, że uniknął kompromitacji, to najzwyczajniej w świecie napędził stracha renomowanym rywalom z ligi francuskiej, rosyjskiej i hiszpańskiej. – Po tych trzech meczach mamy świadomość, że nie odstajemy od przeciwników i możemy z nimi powalczyć jak równy z równym – mówił Bandrowski. – Owszem, jesteśmy już bardziej pewni siebie, jednak przed ostatnim meczem z Feyenoordem musimy jeszcze sporo popracować na treningach.
– W Rotterdamie zrobimy wszystko, co w tym dniu będzie w naszych nogach, dlatego nie wolno kalkulować! – zwracał uwagę na pojawiające się zaraz po meczu liczne spekulacje a propos możliwych scenariuszy, pomocnik poznańskiej drużyny. – Będziemy walczyć, a co nam ta walka przyniesie, to zobaczymy w Rotterdamie. Gramy z pewnym luzem, bo nikt nie miał w stosunku do nas wielkich oczekiwań. Jest to kolejna lekcja w naszych karierach, z czego bardzo się cieszymy i mamy nadzieję, że tak dalej będzie, a wiosną powalczymy o mistrzostwo Polski i w dalszej fazie pucharowych rozgrywek – zakończył Bandrowski.











