Arsenal Londyn pokonał na Emirates Stadium Borussię Dortmund 2:1. Dwa gole dla gospodarzy zdobył Robin Van Persie, natomiast honorową bramkę dla mistrza Niemiec strzelił w końcówce Shinji Kagawa.
Pierwszą groźną akcję meczu miała Borussia: po podaniu Kagawy do piłki ścigali się Lewandowski i Szczęsny, ale minimalnie szybszy był bramkarz. W kolejnych minutach goście dalej przejawiali większą inicjatywę, szybko przedostawali się pod bramkę Arsenalu, ale ich strzały albo były niecelne, albo wyłapywał je numer 1 reprezentacji Polski. Później gra nieco się wyrównała, ale „Kanonierzy” w dalszym ciągu nie potrafili w poważny sposób zagrozić bramce Borussii. Aż do 21. minuty, kiedy to Aaron Ramsey świetnym prostopadłym podaniem uruchomił Walcotta, który tym samym znalazł się w sytuacji sam na sam z Romanem Weidenfellerem. Golkiper mistrza Niemiec świetnie skrócił kąt i odważną interwencją wygarnął piłkę skrzydłowemu gospodarzy.

Chwilę później w starciu z Vermaelenem przypadkowo trafiony butem w twarz został Bender, wskutek czego nie mógł kontynuować gry. W jego miejsce na boisku pojawił się Moritz Leitner. Chwilę później z ponad trzydziestu metrów potężnie uderzył Lewandowski, a piłka minęła słupek bramki Szczęsnego naprawdę nieznacznie. W 29. minucie Juergen Klopp dokonał drugiej zmiany – kontuzji mięśniowej doznał Mario Goetze, a na boisku pojawił się Ivan Perisić. Tym samym diametralnie zmniejszyło się pole manewru dla szkoleniowca Borussii.
Osłabiony mistrz Niemiec nieco oddał inicjatywę rywalom, ale ci nie byli w stanie sforsować jego defensywy. Tuż przed końcem pierwszej połowy obydwa zespoły mogły otworzyć wynik: najpierw Schmelzer mocno, ale w środek bramki strzelał z dystansu, a kilkanaście sekund później podanie Walcotta do Van Persiego piękną interwencją przeciął Weidenfeller. Występ Polaków do przerwy na duży plus – Wojciech Szczęsny niezbyt często zatrudniany, ale bezbłędny, Robert Lewandowski świetny, Łukasz Piszczek chyba jeszcze lepszy.
Drugą połowę, podobnie jak pierwszą, znakomicie rozpoczęła Borussia – najpierw po podaniu Piszczka bliski oddania strzału był Kagawa, a chwilę później po kapitalnym prostopadłym podaniu Lewandowskiego Japończyk zdołał już uderzyć na bramkę, ale Wojciech Szczęsny bez większych problemów wybronił. Po kolejnej akcji wynik wreszcie się otworzył: piłkę w okolicach środka boiska przejął Song i po kapitalnej, indywidualnej akcji (uwolnił się spod opieki trzech zawodników) dośrodkował wprost na głowę Van Persiego, który nie miał problemów z umieszczeniem piłki w siatce. Arsenal – Borussia 1:0!
Kilka minut później mogło i powinno być 2:0 po tym, jak przepięknym, prostopadłym podaniem do Gervinho popisał się Ramsey. Skrzydłowy „Kanonierów” minął bramkarza, ale w ostatniej chwili dał Hummelsowi wybić piłkę spod swoich nóg. Mimo że inicjatywa leżała po stronie Borussii, to Arsenal w dalszym ciągu stwarzał lepsze sytuacje – bliski podwyższenia na 2:0 był Walcott po potężnym strzale z dystansu. Kolejne minuty można podsumować krótko: goście uparcie bili głową w mur, a gospodarze z lepszym lub gorszym skutkiem kontrowali.










