Arsenal Londyn wygrał z Montpellier na Stade de la Mosson 2:1 w pierwszym meczu grupy B. Goście przegrywali po golu Belhandy, ale szybko strzelili dwie bramki, które – jak się później okazało – dały trzy punkty. Francuzi mogli wyrównać, a nawet wygrać, ale w drugiej części gry mieli ogromne problemy ze skutecznością.
W pierwszym spotkaniu grupy B na Stade de la Mosson miejscowe Montpellier podejmowało Arsenal Londyn. Francuski klub jest beniaminkiem w elitarnej Lidze Mistrzów. Goście z Londynu poprzedni sezon zakończyli na trzeciej lokacie w Premier League, a Francuzi nieoczekiwanie triumfowali pierwszy raz w historii Ligue 1.

Zaczęli gospodarze. Już w pierwszej akcji spotkania żółty kartonik obejrzał Diaby. Po chwili na spalonym złapany został napastnik Montpellier – Camara. Od pierwszych minut naciskali jednak goście. W 4. minucie przed szansą na zdobycie gola stanął Cazorla, jednak jego uderzenie z rzutu wolnego trafiło w mur. Odpowiedzieć próbował Estrada, ale jego próba została zablokowana. W 8. minucie spotkania Belhanda dynamicznie wbiegł w pole karne, a obrońca „The Gunners” Thomas Vermaelen sfaulował Marokańczyka. Hiszpański arbiter Velasco Carballo, długo się nie namyślając, wskazał na wapno. Sam poszkodowany pewnie (w stylu Antonina Panenki) wykonał „jedenastkę” i niespodziewanie mistrzowie Francji objęli prowadzenie.
Mimo że stracona bramka mocno podrażniła dużo bardziej utytułowanych gości, nie mogli rzucić wszystkich sił do ataku i nadal stawiali na atak pozycyjny. Gospodarze po strzeleniu gola cofnęli się na swoją połowę i bronili się od 40. metra. Piłkarze Arsenalu spokojnie rozgrywali futbolówkę, a po chwili Cazorla wypatrzył Giroud na 16. metrze. Były napastnik Montpellier lekko z pierwszej piłki zagrał do wychodzącego Podolskiego i Arsenal wyrównał. Kibice gości jeszcze nie przestali fetować pierwszego gola swoich pupili, a już mieli kolejne powody do radości. Jenkinson świetnie dograł z prawej strony pola karnego do idealnie wchodzącego na piątym metrze Gervinho, a reprezentant Wybrzeża Kości Słoniowej dał przyjezdnym prowadzenie.
W 25. minucie Mounier dynamicznie wbiegł w pole karne londyńskiego zespołu, ale obrońcy 13-krotnego mistrza Anglii spisali się bez zarzutu i zablokowali strzał Francuza. Od tego momentu gra obu zespołów się nieco uspokoiła i żadna z drużyn nie kwapiła się do huraganowych ataków. W 34. minucie popisową akcję na prawym skrzydle przeprowadził Cabella i potężnie uderzył lewą nogą. Mannone wyszedł z opresji zwycięską ręką, choć musiał pokazać garść swoich nieprzeciętnych umiejętności. Po kilku chwilach znów szczęścia szukali piłkarze Montpellier. Najpierw uderzał Estrada, a kilkadziesiąt sekund później Belhanda. Dobrą sytuację mieli także goście, ale Podolski w ostatniej chwili się zawahał i stracił piłkę. Dobrze w obronie gospodarzy spisywał się szczególnie Yanga-Mbiwa, który tego lata był blisko przenosin na San Siro. W ostatniej minucie pierwszej części gry bardzo dobrą akcję przeprowadził Gervinho, ale za długo zwlekał z oddaniem strzału i zablokował go Bocaly.











