Arka Gdynia w końcu się przełamała i wygrała pierwszy ligowy mecz od ponad dwóch miesięcy. „Żółto-Niebiescy” koncertowo weszli w mecz z Termalicą i już do przerwy prowadzili 3:0. W drugiej połowie zdecydowanie spuścili z tonu, ale ostatecznie dowieźli wynik 3:1. W Gdyni mogą odetchnąć z ulgą po zakończeniu niechlubnej serii siedmiu meczów bez zwycięstwa w lidze.
Koncertowe przebudzenie Arki
Arka Gdynia po ponad dwóch miesiącach bez wygranego meczu ligowego musiała w końcu się przebudzić. Od pierwszego gwizdka w starciu z Termalicą „Żółto-Niebiescy” narzucili swoje tempo gry i dążyli do otwarcia wyniku. Już w 11. minucie na 1:0 dla gospodarzy trafił Dawid Kocyła, który otrzymał bardzo dobre podanie od Macieja Ambrosiewicza. Zaledwie sześć minut później Arka wyprowadziła kolejny cios swoim rywalom. Kasjan Lipkowski podłączył się do akcji prawą stroną boiska i dośrodkował piłkę prosto na głowę Gutkovskisa. Łotysz nie mógł się pomylić i strzelił swoją 7. bramkę w tym sezonie. Goście z Niecieczy próbowali odgryzać się Arce, ale w dobrej dyspozycji byli defensorzy oraz bramkarz Gdynian. Kilka minut przed przerwą wynik na 3:0 podwyższył były zawodnik „Słoników”. Mowa oczywiście o Macieju Ambrosiewiczu, który przed tym sezonem po pięciu latach opuścił Niecieczę. Wychowanek Arki z małą pomocą rykoszetu od obrońcy Termalici zdobył swoją pierwszą bramkę w żółto-niebieskich barwach. Trener Grzegorczyk po pierwszej połowie mógł być bardzo zadowolony ze swoich podopiecznych.
Zgoła inna druga połowa
Zawodnicy Arki po zmianie stron nie grali już tak dobrze jak w pierwszych 45 minutach. To Termalica przejęła inicjatywę i tworzyła sobie kolejne sytuacje. W 55. minucie goście z Niecieczy wywalczyli rzut wolny, który perfekcyjnie wykonał Rafał Kurzawa. Były reprezentant Polski posłał dośrodkowanie wprost na głowę Kamila Zapolnika, który znalazł się zupełnie niepilnowany w polu karnym Arki. Napastnik „Słoników”, podobnie jak Vladislavs Gutkovskis, wpisał się na listę strzelców po raz 7. w tym sezonie. Przez niemal całą drugą część gry to właśnie goście byli stroną przeważającą. Spokojnie mogli strzelić więcej niż tylko jedną bramkę. „Arkowcy” zupełnie nie przypominali tej drużyny, która tak dobrze grała przed przerwą. Ostatecznie podopieczni Tomasza Grzegorczyka zdołali utrzymać wynik 3:1 i wygrali swoje pierwsze spotkanie ligowe od ponad dwóch miesięcy.
Słodko-gorzkie przełamanie Arki
Arka Gdynia pokonując Termalicę 3:1, wygrała w lidze pierwszy raz od ponad dwóch miesięcy. Nie był to jednak idealny występ w wykonaniu „Żółto-Niebieskich”. „Arkowcy” mogli się podobać tylko i wyłącznie w 1. połowie tego meczu. Zaczęli koncertowo szybko, otwierając wynik spotkania. Do przerwy prowadzili aż 3:0, co mogło wszystkich w Gdyni napawać optymizmem. Druga połowa była jednak zgoła inna i z drużyny z 1. połowy niewiele zostało. Gdynianie zostali całkowicie zdominowani przez piłkarzy Termalici i nie byli w stanie wyprowadzić jednej składnej akcji. „Słoniki” miały wiele sytuacji do tego, aby nawet doprowadzić do remisu. Jedna bramka to zdecydowanie najniższy wymiar kary dla Arki po tym, co zaprezentowali w 2. połowie. Niemniej jednak w Gdyni mogą odetchnąć z ulgą. W sytuacji, w jakiej znalazła się Arka, każde zwycięstwo jest na wagę złota i nieważne, w jakim stylu zostało ono zdobyte.











