Czyli zbiór facetów, którym nie za dobrze zrobiło nowe powietrze. Jedni spakują walizki, inni zostaną, by pooglądać mecze z trybun. Mamy jednak nadzieję, że chociaż kilku z nich się przełamie. Bo to poczciwe chłopy.
10. Koen van der Biezen
Wzdrygałem się jak mogłem przed umieszczeniem tego nazwiska. Na forach stos inwektyw, w komentarzach ekspertów gromy, w redakcji tumult. Jeśliby zmierzyć ilość bluzgów, jakich nasłuchali się poszczególni grajkowie, „Bizon” – ehkem, przepraszam, „Błazen” – zostawiłby rywali w tyle. Zupełnie inaczej, jak obrońców. I dobrze. Bo on nie jest od tego. Trenerzy i kibice wytworzyli mu alter ego supersnajpera, ganiającego za piłkami na zapalenie płuc. To jest przecież typowy odgrywający, gra tyłem do bramki, bardziej kreuje, aniżeli egzekwuje. Bliżej mu do Kagawy niż do Barriosa. No, ale swoje zmarnował. Dlatego się tu znalazł.
9. Ivica Iliew

Od razu wyjaśniam. Iliev to super zawodnik, kapitalna technika, świetny przegląd pola, drybling palce lizać. Miód, orzeszki i węgiel, na zahamowanie przeczyszczenia, rzecz jasna. Ale jak sprowadza się grajka z ciekawą przeszłością, w dodatku w formie, przecież króla strzelców nie byle jakiej ligi serbskiej, i bez gadania daje mu się ponad półtorej miliona złotych rocznie… Cholera, on musi być wybitny! A tu jedna asysta, zero goli. Szkoda. Ładnie prezentował się na pozycji rozgrywającego. Nie pogniewałbym się, gdyby trener wystawiał go tam częściej.
8. Adrian Sikora
Smutne, kiedy piłkarz po, mimo wszystko, ciekawej zagranicznej przygodzie wraca do kraju, wcale nie do topowej drużyny, ale ubogiego kopciuszka nieśmiało mówiącego lidze: „Dzień dobry”. Serce rośnie jednak, kiedy okazuje się, że bohater bajki na nogach nie miał zgrabnych pantofelków, ale budzące skrajne przerażenie glany (kto nigdy nie dostał z laczka w tyłek, nie zrozumie). A zuchwały beniaminek leje równo po tyłkach nawet największych kozaków. W konstrukcji tego buta Sikora nie jest jednak ani flekiem, ani cholewką, ani nawet sznurówką. Ot, zwykłą wkładką, bez której i tak można chodzić. Często nawet wygodniej.
7. Fred Benson & Josip Tadić















