Na swojej drodze niszczy wszystko, podobnie jak robił to jego cały klub w wyścigu po kolejne mistrzostwo Niemiec. Alphonso Daviesa należy rozpatrywać jako jednego z najlepszych lewych wahadłowych na świecie. A to wszystko zaledwie po rozegraniu jednego pełnego sezonu na boiskach Bundesligi. Poznajcie bliżej zawodnika liberyjskiego pochodzenia, który na piłkarski szczyt wzniósł się nieprawdopodobnie szybko i łatwo. Historia Daviesa kwitnie, lecz początkowo rodziła się w prawdziwych bólach.
Urodzony w Ghanie, z której w wieku 5 lat przeprowadził się wraz z rodzicami prosto do Kanady. Pierwszy raz nad Oceanem Atlantyckim po nowe, lepsze życie. Drugi, aby spełnić największe piłkarskie sny w Europie.
Z piekła do nieba
Złe dobrego początki. Kariera Alphonso Daviesa dopiero się rozkręca, a już teraz możemy mówić o genialnym nastolatku, który szturmem przedarł się do pierwszej jedenastki „Bawarczyków”. Mówi się, że trudniej na szczycie jest się utrzymać, niż na niego wejść. Davies kolejne zdobywa w niesamowitym tempie. W jego przypadku wspinanie się na futbolowe szczyty zaczęło się od walki o życie, która miała miejsce w Afryce.
Wychowywany w Buduburam, ghańskim obozie dla uchodźców. Tam jego rodzice znaleźli się po ucieczce z przepełnionej wojną domową Liberii. – To było straszne. Idąc w poszukiwaniu jedzenia, musiałeś mijać zwłoki. Najlepszym rozwiązaniem była ucieczka stamtąd – wspomina ojciec Daviesa w klubowym reportażu.
Trudne warunki do życia, ledwo trzymające się domy z baraków oraz walka o przetrwanie. Był pokój, ale o dobrobycie w obozie można było zapomnieć. Koszmar trwał 5 lat. Dzięki programowi przesiedleńczemu Alphonso wraz z rodzicami mogli rozpocząć życie na nowo. Nowy, prawdziwy dom czekał ich w Windsor, skąd rok później trafili do Edmonton.
Pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Edmonton Internationals i Edmonton Strikers, ale na szerokie wody wypłynął z Vancouver Whitecaps, do którego trafił w sierpniu 2015 roku. W czerwcu kolejnego roku jako wciąż 15-letni zawodnik zadebiutował w pierwszej drużynie.
– Jestem z niego dumna, patrząc wstecz na to, skąd jesteśmy – obóz dla uchodźców, brak jedzenia i ubrań. Dziś jesteśmy tu. Ma wszystko, czego potrzebuje – w takich słowach o swoim synu wypowiadała się dla klubowej telewizji Vancouver Whitecaps Victoria Davies. Pełna podziwu jest matka piłkarza. Pełni podziwu muszą być fani piłki nożnej i nie tylko. Historia Kanadyjczyka może budzić strach w oczach niczym jego gra na boisku.
Rozwój Kanadyjczyka przebiegał w zawrotnym tempie, co dość szybko wskazywać mogło na nadchodzący transfer do poważniejszej ligi. Na takowy Alphonso Davies czekał jednak aż do 1 stycznia 2019 roku, kiedy to oficjalnie stał się zawodnikiem Bayernu Monachium.
Pozory mylą
Trudna droga oraz okoliczności nie zniszczyły marzeń Daviesa. Patrząc na niego dziś to uśmiechnięty, pełen energii i życzliwości nastolatek. W głowie nadal ta sama ambicja oraz radość z życia, która w zupełności nie mówi o makabrycznych wspomnieniach. To wskazuje na mentalność piłkarza, który w tak młodym wieku potrafi skupić się na piłce, jednocześnie mając z tyłu głowy to, co przeszedł. Pragnienie sukcesu w połączeniu z tragicznymi chwilami pozwolić mogły na osiągnięcie założonych celów, które w piękny sposób spajają historię rodziny Daviesa.










