Ogromna przewaga, mnóstwo niewykorzystanych sytuacji i powrót z piekła do nieba – tak można określić zdarzenia na City of Manchester Stadium. Szczęście uśmiechnęło się do podopiecznych Roberto Manciniego. Manchester City pokonał Villarreal, trzy punkty zapewniając sobie w doliczonym czasie gry.
Zdecydowanymi faworytami do triumfu w tej konfrontacji byli podopieczni Roberto Manciniego. Lider Premiership miał wiele powodów, by upatrywać w sobie kandydata na zwycięzcę. Jednak mecz w sposób wymarzony rozpoczął się dla gości. Ci potrzebowali zaledwie 240 sekund, by wyjść na prowadzenie. Joe Hart ze strzałem z dystansu Rossiego jeszcze sobie poradził, ale przy dobitce Rubena Garcii był już bezradny. Trzy minuty później akcję gospodarzy przerwał sędzia, dopatrując się pozycji spalonej Edina Dżeko. Niedługo potem Pablo Zabaleta za mocno zagrał na głowę Davida Silvy. Zaraz po tej sytuacji o dłuższy bieg i strzał z dystansu postarał się Aleksandar Kolarov. Nie sprawił tym jednak zbyt wielkich problemów Diego Lopezowi. Hiszpański bramkarz w następnej akcji miał sporo szczęścia, kiedy Samir Nasri po podaniu serbskiego obrońcy huknął nad poprzeczką. Zaraz po tym także niecelny okazał się Dżeko.

Drugi kwadrans meczu „The Citizens” rozpoczęli od wywalczenia rzutu rożnego w pobliżu pola karnego Villarrealu. Do piłki podszedł Silva, lecz piłkę posłał wprost w ręce Diego Lopeza. W 20. minucie po raz kolejny z dystansu spróbował Kolarov. Serb uderzył wprost pod poprzeczkę, ale, na jego nieszczęście, kapitalnie spisał się hiszpański golkiper. Zaraz po tym jedną z nielicznych swoich akcji przeprowadził Villarreal. Niedokładnym podaniem zakończył ją Giuseppe Rossi. Napór City nie ustawał, lecz kolejny jego atak zatrzymał sędzia, który uznał, że Nasri znajdował się na spalonym. Zrewanżować się chciał za to De Guzman, posyłając piłkę do Rossiego, ale reprezentanta Włoch pewnie powstrzymał Kompany. Pod koniec drugiego kwadransa indywidualnej akcji spróbował Adam Johnson, który po minięciu dwóch rywali stracił futbolówkę.
Zaraz po tym, jak minęło pół godziny gry, po raz kolejny bez większych problemów defensorzy City powstrzymali Rossiego. W 35. minucie w „szesnastce” Lopeza padł Silva, lecz nie miał co liczyć na „jedenastkę”. Powtórki telewizyjne wykazały, iż interwencja Gonzalo Rodrigueza była czysta. Zaraz po tym w pobliżu pola karnego piłkę stracił De Guzman, lecz, na jego szczęście, jego przeciwnicy spudłowali. Po nieprzejętym przez wstrzeleniu futbolówki w pole karne przez Kolarova Roberto Mancini zdecydował się na pierwszą zmianę. W miejsce Johnsona na boisku pojawił się Gareth Barry. Zaraz po tym Marchena zablokował Dżeko. Napór „The Citizens” musiał w końcu przynieść efekt. Na 120 sekund przed końcem pierwszej połowy zagranie Kolarova tak niefortunnie przeciął Marchena, że wpakował piłkę do własnej siatki. Ustalony przez niego wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy. Ten mógł zmienić Nasri, ale z jego uderzeniem poradził sobie Lopez.










