
Pomocnik od strzałów z dystansu, którego gol w Gdyni w maju 2024 roku przywrócił GKS Katowice do Ekstraklasy po 19 latach.
Urodził się 16 kwietnia 1991 roku w Lubinie i wychował na osiedlu Mickiewicza, gdzie w meczach na podwórku grał przeciwko Arkadiuszowi Woźniakowi. Ojciec grał w piłkę w niższych ligach. Jako kibic Zagłębia Lubin był z kolegami na Łazienkowskiej w ostatniej kolejce sezonu 2006/07, w którym Zagłębie zdobyło mistrzostwo Polski. Jego idolem był Wayne Rooney.
Piłkę zaczął trenować w czwartej klasie podstawówki, w klasie o profilu piłkarskim prowadzonej przez Zagłębie, i w tym klubie spędził całe juniorskie lata. Trenował na krzywych, betonowych i żwirowych boiskach wokół stadionu. Od czwartej klasy do juniorów starszych prowadził go praktycznie jeden trener, Janusz Stańczyk, od którego, jak mówił, nauczył się najwięcej, i jako piłkarz, i jako człowiek. W przeciwieństwie do kolegów z internatu mieszkał z rodzicami aż do wejścia do pierwszej drużyny.
Od sezonu 2008/09 grał w rezerwach Zagłębia, a przed sezonem 2009/10 dołączył do przygotowań pierwszego zespołu.
W Ekstraklasie zadebiutował 21 sierpnia 2009 roku w 4. kolejce. Trener Andrzej Lesiak wpuścił go na 11 minut przed końcem meczu z Ruchem Chorzów, przegranego przez Zagłębie 0:1. W sezonie 2009/10 młoda drużyna Zagłębia wygrała Młodą Ekstraklasę. Jesienią był jej wyróżniającym się zawodnikiem, a wiosną stał się ważną postacią pierwszego zespołu.
27 kwietnia 2010 roku w derbach ze Śląskiem Wrocław wszedł na boisko w 70. minucie, a w 81. dostał drugą żółtą kartkę. Pierwszą zobaczył, gdy sędzia po konsultacji z liniowym cofnął rzut karny podyktowany po jego upadku w polu karnym, drugą za faul. Trener Marek Bajor bronił go po meczu, mówiąc o zawodniku z dużym sercem do gry.
6 września 2010 roku we Wronkach strzałem głową w 17. minucie dał reprezentacji Polski U-20 wygraną 1:0 z Włochami w meczu towarzyskim. W bramce stał wtedy Wojciech Szczęsny, a drużynę prowadził Stefan Majewski. W pierwszej reprezentacji nigdy nie zagrał.
Sam wspominał, że dużo nauczył się u Franciszka Smudy, a jego odejście do reprezentacji uznał za cios, który w jakimś sensie zahamował mu karierę. Do tego w szatni Zagłębia ktoś przykleił jego zdjęcie z klubu nocnego w Legnicy, które trafiło do internetu. Przyznał, że spalił wtedy za sobą mosty i przez dłuższy czas nie grał. Jan Urban ustawiał go na prawej obronie, a po jakimś czasie Błąd odszedł na wypożyczenie.
W lipcu 2011 roku trafił na wypożyczenie do Zawiszy Bydgoszcz w I lidze i już w pierwszym meczu strzelił gola. W grudniu 2011 roku tygodnik „Piłka Nożna” wybrał go Pierwszoligowcem Roku; w głosowaniu wyprzedził Jakuba Świerczoka i Arkadiusza Aleksandra. W nagrodę dostał odkurzacz, o który potem pytano go w niemal każdym wywiadzie. Zawisza, beniaminek I ligi, zakończył sezon 2011/12 na trzecim miejscu. W Bydgoszczy szybko się zaaklimatyzował, bo kibice Zawiszy sympatyzują z Zagłębiem.
Latem 2012 roku pojechał z Zagłębiem na obóz, ale razem z trenerem Pavlem Hapalem uznali, że na powrót jest jeszcze za wcześnie. Interesowały się nim Piast Gliwice i Pogoń Szczecin, a on wrócił do Bydgoszczy na kolejny sezon. Największy wpływ na tę decyzję miał według niego prezes Zawiszy, z którym świetnie się dogadywał.
W grudniu 2012 roku, po rozmowie z trenerem Hapalem i dyrektorem sportowym Pawłem Wojtalą, wrócił do Lubina, żeby walczyć o miejsce w składzie. Półtora roku w Bydgoszczy nazwał przełomowym okresem: tam oswoił się z dorosłą piłką.
Wiosną 2013 roku dostał szansę w Ekstraklasie po kontuzji Szymona Pawłowskiego. Media widziały w nim następcę Pawłowskiego, a on odcinał się od tego porównania. 12 kwietnia 2013 roku strzałem z dystansu w 76. minucie dał Zagłębiu wygraną 2:1 z Koroną Kielce.
W sezonie 2013/14 Zagłębie spadło z Ekstraklasy. W I lidze, pod wodzą Piotra Stokowca, był ważnym zawodnikiem i w 2015 roku wrócił z drużyną do elity. W czerwcu 2015 roku podpisał nowy, trzyletni kontrakt, mówiąc, że Zagłębie zawsze było dla niego na pierwszym miejscu. W sezonie 2015/16 prawie nie grał w Ekstraklasie i występował głównie w rezerwach w III lidze.
Latem 2016 roku, bez szans na regularną grę u Stokowca, odszedł na wypożyczenie do beniaminka Ekstraklasy, Arki Gdynia. Jesienią 2016 roku strzelił gola w derbach Trójmiasta z Lechią Gdańsk, zremisowanych 1:1. W 2017 roku zdobył z Arką Puchar Polski i świętował go z kibicami na „Górce” przy ul. Ejsmonda.
Latem 2017 roku przeszedł z Zagłębia do GKS-u Katowice, wtedy pierwszoligowca, i zadebiutował w nim 9 września 2017 roku. 31 marca 2018 roku w 62. minucie strzelił jedynego gola w derbach z Zagłębiem Sosnowiec.
W sezonie 2018/19 GKS walczył o utrzymanie. 18 maja 2019 roku przegrał na Bukowej 1:2 z Bytovią Bytów, a gola dającego gościom zwycięstwo zdobył w 97. minucie głową ich bramkarz Andrzej Witan. Katowiczanie spadli do II ligi. Błąd był świeżo po podpisaniu nowego kontraktu i został, żeby, jak mówił, naprawić to, co się popsuło. Duży wpływ na tę decyzję przypisywał trenerowi Rafałowi Górakowi.
W II lidze bywał kapitanem GKS-u. W 2020 roku katowiczanie przegrali baraż o awans ze Stalą Rzeszów. Rok później, 7 czerwca 2021 roku, w meczu z tą samą Stalą otworzył wynik w 6. minucie, a po jego dośrodkowaniu Arkadiusz Woźniak, kolega z podwórka w Lubinie, skompletował hat-tricka. Wygrana 4:1 dała GKS-owi awans do I ligi.
27 maja 2023 roku w 90. minucie asystował przy zwycięskim golu Dominika Kościelniaka w derbach z Ruchem Chorzów. Po raz pierwszy wygrał wtedy z Ruchem u siebie.
Jesień 2023 roku GKS zakończył na 11. miejscu, z siedmioma punktami straty do strefy barażowej. Błąd za punkt zwrotny uznał zimowy obóz w Opalenicy. W ostatniej kolejce, 26 maja 2024 roku, strzałem z około 20 metrów dał GKS-owi wygraną 1:0 z Arką w Gdyni i bezpośredni awans do Ekstraklasy po 19 latach. Na rozgrzewce cztery identyczne strzały z tego miejsca wpadły do siatki. Gola nie celebrował wylewnie, z szacunku dla kibiców Arki, sympatyzujących z Zagłębiem. Z zespołu, który w 2019 roku przegrał z Bytovią, w kadrze zostali tylko on i Arkadiusz Jędrych.
25 sierpnia 2024 roku otworzył wynik meczu z mistrzem Polski, Jagiellonią Białystok, wygranego 3:1. 9 listopada 2024 roku w Krakowie strzelił Cracovii gola z około 30 metrów, po odbiciu piłki od poprzeczki, a GKS wygrał 4:3. Ekstraklasa umieściła to trafienie na pierwszym miejscu swojego zestawienia dziesięciu najładniejszych goli 2024 roku.
9 marca 2025 roku grał w ostatnim ligowym meczu na starej Bukowej. Trzy tygodnie później, 30 marca 2025 roku, wystąpił w pierwszym meczu na nowym stadionie, w którym GKS pierwszy raz od 2005 roku pokonał Górnika Zabrze.
Jest niski i drobny; sam mówił, że warunki fizyczne nie są jego atutem, ale mu nie przeszkadzają. Uderzenie z dystansu nazywał cechą wrodzoną. Już w Zagłębiu zostawał po treningach, żeby oddać kilka dodatkowych strzałów, a z daleka strzelał gole Koronie, Arce i Cracovii.
Zaczynał jako szybki skrzydłowy, który często strzelał gole; włączanie się do akcji ofensywnych przychodziło mu, jak mówił, naturalnie. Grał też na prawej obronie. W GKS-ie z czasem kontrolował grę zespołu w środku pola i dobrze rozrzucał piłki do przodu.
Wyróżniały go zaangażowanie, walka o każdy metr i bieganie. Jakub Wawrzyniak, kolega z GKS-u, mówił o nim, że zawsze jest zaangażowany na sto procent i nie znosi przegrywać. W GKS-ie był jednym z liderów zespołu.
| Sezon | Klub | Rozgrywki | M | Min | Gole | Asysty |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 2025/2026PKO BP Ekstraklasa | GKS Katowice | PKO BP Ekstraklasa | 21 | 640 | 0 | 0 |
| 2025/2026Puchar Polski | GKS Katowice | Puchar Polski | 1 | 26 | 0 | 0 |





