Manchester United zapisał nową piękną kartę w historii klubu, po raz pierwszy w historii swoich występów w europejskich pucharach eliminując z dalszych gier AC Milan. Podopieczni sir Aleksa Fergusona bez większych problemów rozgromili rywali 4:0. Bohaterem meczu został Wayne Rooney, strzelec dwóch bramek.
„Rossoneri” rozpoczęli mecz bez gwiazdy ataku, Alexandre Pato, oraz jednego z symboli klubu, Alessandro Nesty. Już od początku spotkania ton grze nadawali gospodarze, którzy stworzyli pierwszą dogodną okazję bramkową, lecz pierwszy strzał Wayne’a Rooneya był jeszcze niecelny.

Podpieczni Fergusona wiedzieli, że obie skrajne strony defensywy gości, na których występowali Ignazio Abate i Marek Jankulovski, nie są najmocniejszym punktem rywali. Szybcy i dynamiczni Nani i Antonio Valencia starali się więc możliwie najczęściej uprzykrzać życie zwłaszcza tym dwóm zawodnikom.
Milan pierwszy groźniejszy strzał na bramkę Edwina van der Sara oddał dopiero w 8. minucie, lecz… niewiele brakowało, by to uderzenie dało mu prowadzenie. Po dośrodkowaniu Andrei Pirlo z rzutu wolnego Nani na tyle nieszczęśliwie wybijał piłkę, że ta trafiła na głowę Ronaldinho. Słynny Brazylijczyk uderzył jednak niecelnie. Kilka chwil później fantastycznego zagrania Thiago Silvy na bramkę nie potrafił zamienić Klaas-Jan Huntelaar.
Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Tak było i tym razem. W 13. minucie meczu Gary Neville perfekcyjnie zagrał w pole karne, gdzie Rooney uprzedził Daniele Bonerę i z łatwością pokonał Christiana Abbiatiego.
Po golu dla gospodarzy podopieczni Leonardo łaknęli bramek jak kania dżdżu. Już w 20. minucie świetnie strzelał Pirlo, lecz jego uderzenie na raty obronił van der Sar. Do końca pierwszej odsłony gry Milan bezskutecznie próbował atakować, zaś Manchester skoncentrował się już tylko na kontratakach. Tuż przed przerwą znakomitej okazji nie wykorzystał jeszcze pomocnik gospodarzy, Darren Fletcher.
W przerwie Leonardo postanowił postawić wszystko na jedną kartę i za bezproduktywnego Bonerę wprowadził doświadczonego pomocnika, Clarence’a Seedorfa. Zamiast asa brazylijski trener wyciągnął z rękawa jednak tylko płotkę, gdyż kilkadziesiąt sekund po wznowieniu gry „Czerwone Diabły” po raz drugi pokazały rogi. Tym razem podawał Nani, a sprytnym technicznym uderzeniem drugą bramkę w meczu zdobył Wayne Rooney.
Niedługo potem straty Milanu mógł zmniejszyć Huntelaar, jednak dośrodkowanie Ignazio Abatego okazało się za wysokie i Holender nie sięgnął piłki. Wkrótce po drugiej stronie boiska Abate popełnił błąd, po którym Nani znalazł się oko w oko z Abbiatim, który jednak tym razem nie dał się zaskoczyć.










