5 powodów, dla których Zagłębie Lubin utrzyma się w ekstraklasie


Zagłębie Lubin wciąż nie jest pewne utrzymania

27 marca 2022 5 powodów, dla których Zagłębie Lubin utrzyma się w ekstraklasie
Tomasz Folta / PressFocus

Po zwycięstwie w Niecieczy wydawało się, że Zagłębie Lubin już na dobre opuściło strefę zagrożenia spadkiem. Przeliczyliśmy się. Wystarczył tydzień, a nastroje w Lubinie znów są beznadziejne, choć nad strefą spadkową nadal są cztery punkty przewagi. Przyznajemy jednak, że ich spadek byłby wielkim zaskoczeniem, bo przez wiele lat byli drużyną środka tabeli.


Udostępnij na Udostępnij na

Piotr Stokowiec wrócił do Lubina po czteroletniej przerwie. Gdy już wydawało się, że poukładał Zagłębie Lubin, przyszła ta nieszczęsna porażka z Wartą. Druzgocąca, załamująca i dająca trochę do myślenia, że „Miedziowym” jeszcze wiele brakuje do optymalnej formy. Pomimo tego jest mnóstwo powodów, dla których Zagłębie spokojnie powinno się utrzymać.

1. Stokowiec za pan brat z ekstraklasą

Mimo że Piotr Stokowiec nie jest sędziwego wieku, swoje już w ekstraklasie przeżył. Po tylu latach powinien mieć ją obcykaną w jednym paluszku. Zawsze może przyjść taki Dawid Szulczek, który go zaskoczy pod każdym względem, jednak trener „Miedziowych” wie, jak w tej lidze wygrywać.

W PKO Ekstraklasie jest już nieprzerwanie dziesięć lat. Spadał z niej z Zagłębiem, choć zespół przejął na cztery kolejki przed końcem sezonu, by dwa lata później zająć sensacyjne trzecie miejsce jako beniaminek. Piotr Stokowiec naprawdę wie, jak ułożyć drużynę. Ta jego świadomość i znajomość polskiej ligi powinny bardzo pomóc Zagłębiu w spokojnym utrzymaniu.

2. Zagłębie Lubin nie jest takie słabe, na jakie wygląda

Oczywiście mecz z Wartą Poznań wyglądał fatalnie. Zostali zmasakrowani, zbezczeszczeni, zmieszani z błotem. Absolutnie tak nie może grać drużyna z najwyższego szczebla rozgrywek. To spotkanie przyszło akurat w momencie, gdy wydawało się, że Zagłębie Lubin w końcu łapie rytm. Cztery mecze bez przegranej, defensywa ustabilizowana, co prawda brakowało bramek z gry, ale raczej wszystko szło w dobrym kierunku.

Teraz przez dwa tygodnie wszyscy patrzą na „Miedziowych” przez pryzmat przegranej 0:4 u siebie, ale prawda jest taka, że Zagłębie nie jest takie słabe. Przede wszystkim widać po niektórych zawodnikach przebłyski. Dolezal to dobry napastnik, Szysz znalazłby miejsce w większości klubów ekstraklasy, Hinokio rozgrywał dobre mecze w Stali (w miedziowej koszulce też pokazał, że lubi szukać przestrzeni). Piotr Stokowiec ma lepszą kadrę niż jesienią Dariusz Żuraw. Lepszą także od rywali walczących o utrzymanie.

3. Ktoś zawsze wypali

Wspomnieliśmy trochę o personaliach. No właśnie. Zagłębie Lubin ma wielu zawodników, których stać na naprawdę dobrą grę. Już ją pokazywali. Nawet w tym sezonie. Patryk Szysz, Koki Hinokio, Michał Łakomy, Łukasz Poręba czy Martin Dolezal. Jeśli największym problemem Zagłębia jest zdobywanie bramek, to oznacza, że coś jest ewidentnie nie tak. Przecież ich stać na dobrą grę.

Może teraz Zagłębie Lubin zacznie grać w piłkę

Ostatnią bramkę z gry Zagłębie strzeliło 18 lutego w meczu z Wisłą Płock. To już około 400 minut bez bramki niezdobytej z rzutu karnego. Straszne, ale też szokujące, bo mając takich zawodników z przodu, ktoś akurat powinien się wstrzelić z „dniem konia”. Patryk Szysz jest w czołówce klasyfikacji udanych dryblingów, Erik Daniel ma mnóstwo podań kluczowych, fajnym dośrodkowaniem operuje Kacper Chodyna, a takie piłki wykorzystywać powinien Martin Dolezal. Trudno uwierzyć, że zespół z tyloma argumentami z przodu nie radzi sobie, jesteśmy jednak pewni, że w końcu przełamią impas. Odblokują się. Jak nie Szysz, to Starzyński, a jak nie on, to Hinokio.

4. Piotr Stokowiec wie, jak poukładać obronę

W ostatnich sezonach Zagłębie Lubin ma ogromny problem, żeby znaleźć dobrych defensorów. Zazwyczaj nowe nabytki zostają pośmiewiskiem. W tym sezonie mają najwięcej straconych bramek. Zresztą w poprzednich rozgrywkach także byli w gronie drużyn z najbardziej rozszczelnioną defensywą. Pierwsze mecze za kadencji Piotra Stokowca napawały optymizmem. Spotkanie z Wartą rzuca złe światło na to, ale generalnie Zagłębie stało się troszeczkę bardziej poukładane w tyłach.

Co prawda Warta ich ośmieszyła, ale poprzednie cztery spotkania to tylko jedna stracona bramka. Duet Bartosz Kopacz – Jhon Chancellor dobrze funkcjonował, a przede wszystkim nie tracił bramek. Piotr Stokowiec to ekspert od defensywy. Za takiego jest uważany w środowisku, a jego głównym zadaniem jest właśnie zbudowanie silnego bloku obronnego. Na tym można opierać optymizm. Jeśli ktoś ma to poukładać, to właśnie Stokowiec. Stoperów już ma.

5. Zagłębie Lubin – młoda krew

Zagłębie Lubin wchodziło w ten sezon z dziwacznym przepisem, który nakazywał trenerowi wystawić czterech graczy do lat 24. Nie było to z korzyścią dla zespołu, ale spowodowało, że szansę dostała masa młodych piłkarzy. Patryk Szysz, Kacper Chodyna, Łukasz Poręba, Kamil Kruk, Łukasz Łakomy czy Kacper Bieszczad. Z pewnością są to zawodnicy młodzi, którzy powinni ponieść Zagłębie, w końcu większość z nich to wychowankowie akademii.

Ale to oni świadczą też o sile zespołu. Szysz jest najbardziej pozytywną postacią Zagłębia w tym sezonie, Bieszczad wyrasta na pierwszego bramkarza, a Łakomy niespodziewanie wyrósł na zawodnika wyjściowej jedenastki. Jeśli nie starszyzna, to kto ma wziąć tego byka za rogi? Właśnie młodzież, którą, przyznajmy, „Miedziowi” mają dobrą.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze