Po zwycięstwie w Niecieczy wydawało się, że Zagłębie Lubin już na dobre opuściło strefę zagrożenia spadkiem. Przeliczyliśmy się. Wystarczył tydzień, a nastroje w Lubinie znów są beznadziejne, choć nad strefą spadkową nadal są cztery punkty przewagi. Przyznajemy jednak, że ich spadek byłby wielkim zaskoczeniem, bo przez wiele lat byli drużyną środka tabeli.
Piotr Stokowiec wrócił do Lubina po czteroletniej przerwie. Gdy już wydawało się, że poukładał Zagłębie Lubin, przyszła ta nieszczęsna porażka z Wartą. Druzgocąca, załamująca i dająca trochę do myślenia, że „Miedziowym” jeszcze wiele brakuje do optymalnej formy. Pomimo tego jest mnóstwo powodów, dla których Zagłębie spokojnie powinno się utrzymać.
https://www.youtube.com/watch?v=_EDTahgdL_c
1. Stokowiec za pan brat z ekstraklasą
Mimo że Piotr Stokowiec nie jest sędziwego wieku, swoje już w ekstraklasie przeżył. Po tylu latach powinien mieć ją obcykaną w jednym paluszku. Zawsze może przyjść taki Dawid Szulczek, który go zaskoczy pod każdym względem, jednak trener „Miedziowych” wie, jak w tej lidze wygrywać.
W PKO Ekstraklasie jest już nieprzerwanie dziesięć lat. Spadał z niej z Zagłębiem, choć zespół przejął na cztery kolejki przed końcem sezonu, by dwa lata później zająć sensacyjne trzecie miejsce jako beniaminek. Piotr Stokowiec naprawdę wie, jak ułożyć drużynę. Ta jego świadomość i znajomość polskiej ligi powinny bardzo pomóc Zagłębiu w spokojnym utrzymaniu.
2. Zagłębie Lubin nie jest takie słabe, na jakie wygląda
Oczywiście mecz z Wartą Poznań wyglądał fatalnie. Zostali zmasakrowani, zbezczeszczeni, zmieszani z błotem. Absolutnie tak nie może grać drużyna z najwyższego szczebla rozgrywek. To spotkanie przyszło akurat w momencie, gdy wydawało się, że Zagłębie Lubin w końcu łapie rytm. Cztery mecze bez przegranej, defensywa ustabilizowana, co prawda brakowało bramek z gry, ale raczej wszystko szło w dobrym kierunku.
Teraz przez dwa tygodnie wszyscy patrzą na „Miedziowych” przez pryzmat przegranej 0:4 u siebie, ale prawda jest taka, że Zagłębie nie jest takie słabe. Przede wszystkim widać po niektórych zawodnikach przebłyski. Dolezal to dobry napastnik, Szysz znalazłby miejsce w większości klubów ekstraklasy, Hinokio rozgrywał dobre mecze w Stali (w miedziowej koszulce też pokazał, że lubi szukać przestrzeni). Piotr Stokowiec ma lepszą kadrę niż jesienią Dariusz Żuraw. Lepszą także od rywali walczących o utrzymanie.











