Ten dzień obfitował w kolejne piłkarskie emocje. Po Lidze Mistrzów nadeszła kolej na Ligę Europy. Sprawdźcie, jak potoczyły się losy czwartkowych spotkań.
Kane bohaterem
Z Karabachem FK poradził sobie Tottenham. Wynik 1:0 na wyjeździe zapewnił ekipie z północnego Londynu awans do 1/16 finału. Oczywiście to Anglicy dominowali od początku tego spotkania, jednak prowadzenie udało się zdobyć dopiero w 78. minucie. Gola strzelił Harry Kane, który popisał się celnym strzałem głową.
Liverpool zaś mierzył się dziś z Bordeaux. Angielski klub zwyciężył wynikiem 2:1. Prowadzenie to udało się zdobyć już w pierwszych 45 minutach spotkania, chociaż to Henri Salvet – zawodnik „Żyrordystów” – jako pierwszy skierował piłkę do siatki. „The Reds” cieszyli się z gola Jamesa Milnera (ten padł z rzutu karnego po faulu na Christianie Benteke. Swoją drogą ten sam zawodnik nieco później sam wykorzystał okazję na wpisanie się na listę strzelców).
Rosyjskie zwycięstwa i… jedna porażka
FK Krasnodar pokonał niemiecką Borussię wynikiem 1:0. I zaczął z grubej rury, gdyż gol padł już… w 2. minucie spotkania. Matts Hummels sfaulował Mauricio Pereyrę, za co sędzia Serdar Gozubuyuk podyktował rzut karny. Ten z pełną precyzją wykorzystał Paweł Mamajew. Tym samym klub Artura Jędrzejczyka (sam rozegrał dziś pełne 90 minut) zapewnił sobie awans do kolejnego etapu rozgrywek piłkarskiej Ligi Europy. To ogromny sukces rosyjskiej ekipy, która powstała zaledwie… 7 lat temu. W drużynie niemieckiej zagrał za to Łukasz Piszczek i tak jak były zawodnik Legii zaliczył całkiem dobry występ.
Kolejna z rosyjskich ekip – Rubin Kazań – pokonała szwajcarskie FC Sion wynikiem 2:0. Ciekawostką jest fakt, że mecz był prowadzony przez… tureckiego sędziego. Jak widać, przyniósł on jednak szczęście ekipie z Kazania – drużyna wygrała swój pierwszy mecz w tej edycji Ligi Europy. Rosyjska ekipa objęła prowadzenie w 72. minucie, kiedy gola z dystansu strzelił Georgiew. Przed samym końcem spotkania jedno trafienie dodał od siebie jeszcze Marco Dević. Bez wątpienia sporym ułatwieniem było to, że FC Sion grało w dziesiątkę. Czerwoną kartkę w 34. minucie meczu otrzymał Ndoye.











