Bramkowym remisem zakończył się pojedynek wicemistrzów Turcji i Włoch. Wynik ten korzystniejszy jest dla gości, którzy tym samym zapewnili sobie awans z pierwszego miejsca w grupie. Gole strzelali jeszcze przed przerwą najpierw Ricardo Alvarez dla Interu, a następnie Halil Alltintop dla Trabzonsporu.
Ten mecz miał być rewanżem za upokorzenie, jakiego doznali wicemistrzowie Włoch w pierwszej kolejce tych rozgrywek. Wtedy to skazywani na pożarcie Turcy, ku zaskoczeniu wielu, pokonali wielki Inter Mediolan 1:0 i to na San Siro. Od tego momentu klub z Półwyspu Apenińskiego radził sobie znacznie lepiej, gdyż wygrał wszystkie trzy kolejne mecze. W lidze jednak wciąż z kryzysu wyjść nie mogą, pałętając się w okolicach strefy spadkowej.

Bardziej chętni do konstruowania akcji ofensywnych wyszli w tym meczu gospodarze. Tranboznspor, w którego pierwszym składzie znalazło się miejsce dla Arkadiusz Głowackiego (Adrian Mierzejewski i Paweł Brożek zasiedli na ławce), już w 2. minucie spotkania próbowali zaskoczyć Julio Cesara, a dokładnie Ondrej Celustka. Prawy obrońca włączył się do ofensywy i strzałem zza pola karnego próbował zmieścić piłkę w okolicach spojenia słupka z poprzeczką. Niestety, nie posłuchała się ona jednak woli piłkarza i minęła włoską świątynię.
Początkowa determinacja Turków szybko jednak zaczęła słabnąć. Inicjatywę stopniowo przejmowali podopieczni Claudio Ranieriego i spokojnie rozgrywając futbolówkę, zbliżali się do „szesnastki” rywali. Co prawda jeszcze w 15. minucie to Burak Yilmaz chciał z bardzo dużej odległości pokonać Cesara, Brazylijczyk zachował się bez zarzutu, ale już 120 sekund później piłka zatrzepotała w siatce po drugiej stronie placu gry. Otóż szybką klepkę z Diego Milito zainicjował Ricardo Alvarez i po otrzymaniu podania zwrotnego pokonał wychodzącego z bramki Tolgę Zengina.
Trabzonspor nie zamierzał jednak składać broni. Niedługo po stracie gola w wyśmienitej sytuacji znalazł się Burak i lekkim, dość przypadkowym trąceniem piłki minął Cesara, lecz futbolówka dosłownie o centymetry minęła słupek. Co się odwlecze, to nie uciecze, lubią niektórzy powiadać. Po 23 minutach mieliśmy remis. Była gwiazda m.in Schalke Gelsenkirchen, Halil Altintop, oddał mocny strzał z dystansu. Padłby on łupem brazylijskiego golkipera Interu, gdyby nie fakt, że na linii strzału znalazł się obrońca i po rykoszecie i odbiciu od poprzeczki piłka znalazła drogę do siatki.
Po tych szaleńczych minutach piłkarze musieli nieco odsapnąć, by nabrać sił na kolejne mordercze pojedynki. Szybciej siły zregenerowali goście, którzy po pół godzinie gry oddali dwa groźne, celne strzały. Po dość długim rozgrywaniu akcji przed „szesnastką” Interu uderzyć futbolówkę zdecydował się Alanzinho. Julio Cesar musiał wyciągnąć się jak struna, by sparować w tej sytuacji na rzut rożny. Chwilę potem do główki po stałym fragmencie gry doszedł Burak, tyle że trafił dosłownie w ręce bramkarza.












