Po zakończeniu ostatniego meczu rundy jesiennej PKO Ekstraklasy władze Lecha postanowiły zmienić szkoleniowca. Johna van den Broma zastąpi Mariusz Rumak wracający do Poznania po dziewięciu latach przerwy. Lech rozczarowuje przez cały sezon, choć za kadencji Holendra nie brakowało pięknych chwil, głównie na europejskich arenach.
Lech Poznań po ostatnim tegorocznym meczu pożegnał się z Johnem van den Bromem. Za Holendrem półtora roku pracy w Poznaniu. W tym czasie poprowadził drużynę w 81 spotkaniach, wygrał 41, zremisował 22 i przegrał 18, zdobył średnio 1,79 punktu na mecz. Trochę lepiej punktował… Mariusz Rumak (1,83 pkt/mecz), trochę gorzej Maciej Skorża w swojej pierwszej przygodzie w Lechu 2014-2015 (1,73 pkt/mecz).
Zwolnienie jest jednak zasłużone i poprzedzone serią co najmniej pięciu kompromitacji w tym sezonie. Porażki ze Spartakiem Trnawa, Pogonią, Widzewem czy wypuszczane prowadzenia w meczach z Jagiellonią i Cracovią sukcesywnie przelewały czarę goryczy. Ta przelała się po remisie z Radomiakiem, choć z tego, co dziś wiemy, decyzję władze Lecha podjęły już wcześniej. Przed Rumakiem poważne zadanie. Wróćmy jednak jeszcze do kadencji Holendra oraz tego, co przez te 18 miesięcy zrobił dobrze i co Poznań zapamięta na długie lata. Cofnęliśmy się pamięcią i zatrzymaliśmy na 10 punktach.
W porządku chronologicznym:
1. Debiut z Karabachem
Van den Brom trafił do Lecha w połowie przygotowań po niespodziewanej decyzji Macieja Skorży o opuszczeniu ówczesnych mistrzów Polski z powodów osobistych. Debiut w Poznaniu to od razu wysoka półka. I runda eliminacji Ligi Mistrzów i marzenia o cudownej przygodzie zakończonej historycznym dla Lecha awansem do fazy grupowej Ligi Mistrzów.
Holender stanął na wysokości zadania, choć naprzeciw stanął przeklęty (wówczas) dla polskich klubów azerski Karabach. Mimo różnicy klas Lech wyszedł zwycięsko z tego starcia. 1:0 to była świetna zaliczka przed rewanżem. Gola strzelił niezawodny Mikael Ishak po asyście Joela Pereiry. Lech ruszył do Azerbejdżanu pełen nadziei, które rywale brutalnie rozwiali, zwyciężając 5:1 i zsyłając „Kolejorza” do eliminacji Ligi Konferencji, które Lech nie bez trudu przebrnął.











