Lech Poznań od jednobramkowego zwycięstwa nad Karabachem rozpoczął eliminację do Ligi Mistrzów. Doskonały ruch w polu karnym Mikaela Ishaka, uwieńczony bramką, zapewnił lechitom bardzo ważną zaliczkę przed rewanżem. Pomimo wygranej nie był to jednak doskonały mecz w wykonaniu „Kolejorza”. Patrząc chłodno na to spotkanie, można również wytknąć kilka błędów i mankamentów w grze mistrza Polski. Oto taktyczna analiza meczu Lech Poznań – Karabach Agdam.
Obydwie drużyny wyszły na to spotkanie w bardzo podobnych ustawieniach taktycznych. Zarówno Lech, jak i Karabach w fazie posiadania piłki stosowali ustawienie 4-2-3-1. Są to bardzo dobrze znane i dopracowane w tych drużynach formacje i żaden trener nie chciał zbytnio kombinować przy tak ważnym meczu.

Lech Poznań w fazie defensywnej
Różnica w formacjach występowała natomiast, gdy trzeba było bronić. W fazie defensywnej Lech Poznań stosował bardzo dobrze znane i stosowane przez większość drużyn 4-4-2. Ustawienie to zapewnia bardzo dobre zabezpieczenie środkowego sektora oraz w razie potrzeby umożliwia założenie wyższego pressingu poprzez dwóch graczy z przodu. Lech Poznań nie zamierzał jednak korzystać z tej możliwości i w pierwszej połowie głównie grał w niskiej obronie.

Formacja, w której atakowała drużyna Karabachu, bardzo często ścierała się ze strukturą obronną „Kolejorza”. Były to niemalże lustrzane ustawienia. W wielu miejscach zawodnicy obydwu drużyn znajdowali się mniej więcej w tych samych sektorach, tocząc tam pojedynki jeden na jeden czy dwa na dwa. Taka sytuacja zawsze jest lepszą wiadomością dla tych broniących niż atakujących. Członkowie sztabu Lecha Poznań, najprawdopodobniej zważając na fakt, iż w azerskiej drużynie bardzo dużą siłę ofensywną generują skrzydłowi, postanowili jednak postawić na grę w niskiej obronie. Nie chcieli zapewne dopuścić do sytuacji, aby któryś ze skrzydłowych rywala wygranym pojedynkiem napędził akcję.
Niestety opuszczenie linii obrony wcale nie zapewniło pełnego bezpieczeństwa. Piłkarze Karabachu radzili sobie w dryblingu, nawet w dużym gąszczu w polu karnym. Wynikało to z ich dużych umiejętności, ale również nieporadności graczy mistrza Polski. To właśnie ta nieporadność w grze w obronie najbardziej raziła w oczy. Piłkarze z Azerbejdżanu bardzo często nawijali po kilka razy obrońców Lecha. Wśród defensorów polskiego zespołu ewidentnie brakowało skutecznej asekuracji oraz odpowiedniego przekazywania krycia. Na szczęście zawodnicy ofensywni Karabachu nie wykorzystywali dogodnych okazji i w polu karnym byli zbyt mało konkretni i zdecydowani. Głównie dzięki temu Lech do szatni schodził z pozytywnym wynikiem.
















