Lech Poznań – Karabach Agdam – analiza


Taktyczna analiza pierwszego meczu Lecha Poznań z Karabachem Agdam

6 lipca 2022 Lech Poznań – Karabach Agdam – analiza
Dawid Szafraniak

Lech Poznań od jednobramkowego zwycięstwa nad Karabachem rozpoczął eliminację do Ligi Mistrzów. Doskonały ruch w polu karnym Mikaela Ishaka, uwieńczony bramką, zapewnił lechitom bardzo ważną zaliczkę przed rewanżem. Pomimo wygranej nie był to jednak doskonały mecz w wykonaniu „Kolejorza”. Patrząc chłodno na to spotkanie, można również wytknąć kilka błędów i mankamentów w grze mistrza Polski. Oto taktyczna analiza meczu Lech Poznań – Karabach Agdam.


Udostępnij na Udostępnij na

Obydwie drużyny wyszły na to spotkanie w bardzo podobnych ustawieniach taktycznych. Zarówno Lech, jak i Karabach w fazie posiadania piłki stosowali ustawienie 4-2-3-1. Są to bardzo dobrze znane i dopracowane w tych drużynach formacje i żaden trener nie chciał zbytnio kombinować przy tak ważnym meczu.

Składy na mecz

Lech Poznań w fazie defensywnej

Różnica w formacjach występowała natomiast, gdy trzeba było bronić. W fazie defensywnej Lech Poznań stosował bardzo dobrze znane i stosowane przez większość drużyn 4-4-2. Ustawienie to zapewnia bardzo dobre zabezpieczenie środkowego sektora oraz w razie potrzeby umożliwia założenie wyższego pressingu poprzez dwóch graczy z przodu. Lech Poznań nie zamierzał jednak korzystać z tej możliwości i w pierwszej połowie głównie grał w niskiej obronie.

Niski blok obronny Lecha

Formacja, w której atakowała drużyna Karabachu, bardzo często ścierała się ze strukturą obronną „Kolejorza”. Były to niemalże lustrzane ustawienia. W wielu miejscach zawodnicy obydwu drużyn znajdowali się mniej więcej w tych samych sektorach, tocząc tam pojedynki jeden na jeden czy dwa na dwa. Taka sytuacja zawsze jest lepszą wiadomością dla tych broniących niż atakujących. Członkowie sztabu Lecha Poznań, najprawdopodobniej zważając na fakt, iż w azerskiej drużynie bardzo dużą siłę ofensywną generują skrzydłowi, postanowili jednak postawić na grę w niskiej obronie. Nie chcieli zapewne dopuścić do sytuacji, aby któryś ze skrzydłowych rywala wygranym pojedynkiem napędził akcję.

Niestety opuszczenie linii obrony wcale nie zapewniło pełnego bezpieczeństwa. Piłkarze Karabachu radzili sobie w dryblingu, nawet w dużym gąszczu w polu karnym. Wynikało to z ich dużych umiejętności, ale również nieporadności graczy mistrza Polski. To właśnie ta nieporadność w grze w obronie najbardziej raziła w oczy. Piłkarze z Azerbejdżanu bardzo często nawijali po kilka razy obrońców Lecha. Wśród defensorów polskiego zespołu ewidentnie brakowało skutecznej asekuracji oraz odpowiedniego przekazywania krycia. Na szczęście zawodnicy ofensywni Karabachu nie wykorzystywali dogodnych okazji i w polu karnym byli zbyt mało konkretni i zdecydowani. Głównie dzięki temu Lech do szatni schodził z pozytywnym wynikiem.

Gol dla Lecha

Kolejnym powodem, dla którego lechici mogli w pozytywnych nastrojach ocenić pierwszą połowę, był gol Mikaela Ishaka. Była to jedna z niewielu ofensywnych akcji wyprowadzonych przez gospodarzy podczas pierwszych 45 minut. Wszystko rozpoczęło się od autu z lewej strony boiska, Lech bardzo dobrze w ciągu dwóch podań był w stanie przenieść ciężar gry na stronę prawą do Kristoffera Velde.

Gdy Velde otrzymał piłkę, świetny ruch wykonał Joel Pereira, wybiegając szeroko do linii i zabierając tym samym ze sobą Almeidę. Fakt ten bardzo dobrze wykorzystał Amaral, wbiegając w wolną przestrzeń. Velde natychmiast to zauważył i zagrał mu piłkę. Niestety Amaral nie przyjął futbolówki w odpowiedni sposób i zmuszony był ponownie odegrać pikę do boku w stronę Joela Pereiry.

Wtedy w polu karnym znakomitą pracę wykonał Mikael Ishak. Na początku Szwed wykonał dwa kroki do przodu, po czym od razu zatrzymał się i zrobił krok w lewo. Obrońca Medvedev nie był w stanie upilnować napastnika Lecha i po doskonałym podaniu od Pereiry Ishak wpakował piłkę do siatki.

TVP Sport
TVP Sport

Rozegranie piłki przez Karabach

Szczególnie pierwsza połowa była rozgrywana pod dużą kontrolą Karabachu. Lech cofnął się pod swoje pole karne i dał Azerom miejsce do rozgrywania piłki. O tym, że Karabach w fazie konstruowania ataku stosuje różne warianty i korekty, można było przeczytać już w przedmeczowym tekście. Jednak we wczorajszym spotkaniu zaprezentował on jeszcze inny schemat.

Schemat rozegrania Karabachu

Tym razem Almeida, czyli lewy z pivotów, schodził niżej do obrońców, tworząc wraz z nimi trójkę z tyłu. Drugi z pivotów Garayev operował zazwyczaj pomiędzy napastnikami Lecha Poznań, konstruując tym samym romb z resztą zaangażowanych w rozegranie graczy. Ustawienie Garayeva w tak zwanym diamencie było bardzo mądre i korzystne dla ekipy Karabachu. Z tej pozycji mógł on łatwiej otrzymywać piłkę od każdego z trzech niżej ustawionych kolegów.

Cały zamysł głębszego schodzenia lewego pivota miał umożliwić większe ofensywne zaangażowanie na lewym skrzydle boiska. Wyżej i agresywniej mógł grać lewy obrońca Dzhafarquliyev, dzięki czemu wyraźnie wspomagał on Zoubira. To właśnie po lewej stornie Karabachu, a prawej stronie Lecha, działo się najwięcej.

Karabach zdecydował się na rozgrywanie piłki trzema zawodnikami z tyłu również dlatego, aby skutecznie uniemożliwić założenie pressingu Lechowi. Dwóch napastników mistrza Polski musiałoby zdziałać cuda, aby efektywnie zaatakować trzech zawodników ostatniej linii Karabachu, cały czas wspieranych przez Garayeva. Dlatego też John van den Brom polecił swoim zawodnikom, aby zostali niżej i skupili się na uszczelnieniu bloku defensywnego.

Druga połowa

Po przerwie Lech Poznań wyglądał zdecydowanie lepiej. Gol zdobyty w pierwszej połowie oraz coraz bardziej nasilające się zmęczenie rywali były idealnym scenariuszem dla mistrza Polski. Z każdą kolejną minutą Lech grał coraz odważniej i stwarzał sobie groźniejsze okazje. Nie udało się jednak podwyższyć prowadzenia, więc trener John van den Brom postanowił zastosować zmianę taktyczną. Holender zdjął z boiska strzelca bramki Ishaka, a w jego miejsce wprowadził defensywnego pomocnika Nike Kvekveskiriego. Od tego momentu Lech Poznań bronił w strukturze 4-5-1 z potrojeniem środka. Zapewnienie większego bezpieczeństwa w centralnej sekcji boiska było ważnym i potrzebnym ruchem oraz pozwoliło dowieźć cenne zwycięstwo do końca.

Obrona Lecha w 4-5-1

Wnioski

Oczywiście zwycięstwo to jest zwycięstwo i na koniec w piłce i tak liczy się tylko wynik. Lech podszedł to tego meczu bardzo na chłodno. Wiedział, na co stać ekipę Karabachu, i nie dał jej wyeksponować swoich największych atutów. Ważne jest jednak, aby przed rewanżem Lech skupił się na poprawie gry w pojedynkach obronnych, szczególnie w bocznych sektorach. W Baku skrzydłowi Karabachu będą grali na pewno dwa razy lepiej niż wczoraj przy Bułgarskiej, a to może być fatalna wiadomość dla całej poznańskiej defensywy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze