Legia Warszawa wygrała z Hapoelem Tel-Awiw 3:2 w spotkaniu 2. kolejki Ligi Europy. Bramki dla gospodarzy zdobywali Ljuboja, Komorowski oraz Radović. Dla gości trafienia zanotowali Tamuz oraz Lala.
Wydawało się, że Hapoel to najłatwiejszy z rywali, jakich wylosowała Legia. Goście od początku spotkania pokazywali, że na Łazienkowską przyjechali po trzy punkty. Wprawdzie w pierwszych 10 minutach podopieczni Macieja Skorży grali z rywalami jak równy z równym, ale wraz z upływającym czasem uwidaczniała się przewaga zawodników z Tel-Awiwu.
Po kwadransie gry doskonałą szansę miał Toto Tamuz, który otrzymał wyśmienite podanie w pole karne. Napastnik izraelskiego zespołu oddał dobry strzał w kierunku długiego słupka, ale bardzo dobrze zachował się Kuciak, który sparował to uderzenie. Kolejny raz okazję do pokazania swoich umiejętności bramkarz Legii miał w 33. minucie. Defensorzy stołecznej drużyny zostawili wolny cały środek przed własnym polem karnym. Wykorzystał to Igebior, który wszedł w tę strefę i nieatakowany przez nikogo spróbował pokonać Kuciaka. Słowacki bramkarz znów zdołał odbić strzał rywala.
Szczęścia legionistom zabrakło kilkadziesiąt sekund później. Lewą stroną ruszył Shish i przy biernej postawie Jędrzejczyka zdołał dośrodkować w pole karne. Tam znalazł się Toto Tamuz, który niekryty przez nikogo oddał bardzo ładny strzał głową. Nawet dobrze dysponowany Kuciak nie był w stanie obronić tego uderzenia, co sprawiło, że musiał wyjmować piłkę z siatki.
Legioniści grali bardzo nieporadnie. Ich akcje ofensywne były zbyt wolno rozgrywane. Brakowało również ruchu zawodników odpowiadających za ofensywę. Kompletnie niewidoczny w pierwszej części gry był Ljuboja, który tego dnia najwidoczniej postanowił jedynie truchtać. Za to goście nie rezygnowali z ataków. W 40. minucie z przewrotki uderzał Tamuz, lecz tym razem futbolówka przeleciała ponad poprzeczką. W odpowiedzi z dystansu próbował Rybus, ale jego uderzenie na rzut rożny zdołał sparować bramkarz gości.
W przerwie piłkarze Legii musieli usłyszeć sporo cierpkich słów z ust Macieja Skorży, druga połowa była bowiem w ich wykonaniu zdecydowanie lepsza. Już na początku drugich 45 minut bliski zdobycia gola był Ljuboja. Z piłką w pole karne dynamicznie wbiegł Jędrzejczyk, dośrodkował do Serba, a ten z pięciu metrów głową przeniósł futbolówkę ponad bramką.
W 65. minucie po raz kolejny z dobrej strony pokazał się Ljuboja, który po przerwie grał zdecydowanie lepiej. Po wyrzucie z autu piłka trafiła do Serba, który balansem ciała zwiódł Fransamana i uderzył bez zastanowienia. Świetną interwencją popisał się jednak Edel.
Chwilę później bramkarz nie zdołał uratować drużyny gości. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Rybus, w polu karnym najwyżej wyskoczył Ljuboja, który strzałem głową wyrównał stan meczu.
Już trzy minuty później kibice Legii po raz kolejny mogli wznieść ręce w geście triumfu. W pole karne podawał Ljuboja, z piłką zabrał się Radović, który został sfaulowany przez Igebiora. Arbiter nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Rzut karny bardzo pewnie wykonał Komorowski, wyprowadzając Legię na prowadzenie.










