Nowym liderem grupy I zostało Atletico Madryt, które zdecydowanie pokonało Udinese Calcio. Bardzo dobrze zaprezentował się Adrian, strzelił dwie bramki i przy jednej asystował. Do walki o awans powrócił Celtic Glasgow, który na własnym terenie ograł Rennes 2:1.
Celtic Glasgow – Stade Rennais
Ku zaskoczeniu miejscowych kibiców, to zawodnicy Rennes objęli prowadzenie. Już w 2. minucie znakomitym strzałem głową popisał się Kader Mangane. Celtic, aby myśleć o awansie z grupy, musiał wygrać ten mecz. Szkocka drużyna, która jest o wiele bardziej doświadczona w europejskich potyczkach, do 30. minuty znacznie ustępowała zespołowi z Ligue 1. Mimo przewagi Rennes bardzo dobrą akcję przeprowadził Celtic. James Forrest uderzył z dystansu, piłkę sparował przed siebie Benoit Costil, ale Anthony Stokes dopadł do futbolówki i bez namysłu posłał ją do siatki. Dwie minuty przed końcem pierwszej połowy dobrze piłkę zgrał głową Samaras, błąd popełniła obrona Rennes – dzięki temu Stokes znalazł się sam na sam z bramkarzem i z zimną krwią uderzył w długi róg, wyprowadzając Celtic na prowadzenie.

„The Bhoys” wrócili do walki o awans z grupy. Początek drugiej połowy to przewaga Celticu. Rennes, świadome, że taki wynik oddala je od awansu, zaczęło coraz śmielej atakować. W zaledwie 120 sekund Montano dwukrotnie zagrażał bramce Forstera. Wydawało się, że jedynym zawodnikiem gości, który chce zmienić losy meczu, jest właśnie Montano. Z upływem czasu Celtic cofał się coraz bardziej, a Rennes atakowało tak, jakby odzyskało wiarę w zdobycie choćby punktu. Jednak to Szkoci zdobyli bramkę – w 82. minucie po raz kolejny bardzo dobrym zagraniem popisał się Samaras, zagrywając do Gary’ego Hoopera, a ten pokonał francuskiego bramkarza. W 86. minucie drugą żółtą kartką, a w konsekwencji czerwoną został ukarany Yaan M’Vila. Do końca meczu wynik nie uległ zmianie i Szkoci pokonali Rennes 3:1.
Atletico Madryt – Udinese Calcio
Starcie lidera z drugą drużyną grupy I zaczęło się niesamowicie. Już w 6. minucie Adrian wyprowadził zespół z Madrytu na prowadzenie. W pierwszym kwadransie ten sam zawodnik zdobył drugą bramkę i tak oto Atletico po zaledwie 12 minutach prowadziło już 2:0. Trzeba wspomnieć, że w 8. minucie piłkę z pustej bramki po świetnym strzale głową zawodnika Atletico wybił zawodnik Udinese. Na domiar złego, w 25. minucie trener włoskiej drużyny zmuszony był do wykonania zmiany – kontuzji doznał Diego Fabbrini. Jedenaście minut później było już 3:0 dla Atletico – tym razem na listę strzelców wpisał się Diego po asyście świetnie dysponowanego tego dnia Adriano.
W drugiej połowie madrytczycy zdecydowali się grać spokojniej i oczekiwali na kontry. To Udinese musiało ścigać wynik. W 67. minucie Włochów dobił Falcao – przebiegł z piłką wzdłuż pola karnego, nic sobie nie robiąc z towarzystwa obrońców Udinese, i spokojnie pokonał Handanovicia. Bramka kolumbijskiego napastnika całkowicie podcięła skrzydła zawodnikom Udinese. Do końca meczu nie potrafili oni nawiązać walki z gospodarzem. Spotkanie zakończyło się zdecydowanym zwycięstwem Atletico.










