Przed nami 21. kolejka rozgrywek Primera Division. Ostatnie tygodnie przyniosły nam sporo niespodziewanych rozstrzygnięć, co sprawia, że czeka nas jeszcze bardzo dużo emocji.

Pierwszym spotkaniem, które będziemy dla Was relacjonować, będzie pojedynek Realu Madryt z Granadą. „Królewscy” skorzystali na ostatnich potknięciach Barcelony i Atletico Madryt – tracą do swoich najgroźniejszych rywali zaledwie jeden punkt. Teraz na ich drodze stanie Granada, która całkiem nieźle radzi sobie na obcych boiskach. W dotychczasowych dziewięciu meczach wyjazdowych cztery razy zdołali zwyciężyć, zanotowali także dwa remisy oraz trzy porażki. Przed piłkarzami z Galicji zadanie jednak bardzo trudne, bo podopieczni Carlo Ancelottiego są wyraźnie rozpędzeni, a w bieżącym roku kalendarzowym nie stracili jeszcze bramki. Ponadto włoski szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji prawie wszystkich zawodników, z wyjątkiem kontuzjowanego od dłuższego czasu Samiego Khediry. Niewykluczone, że w kadrze meczowej znajdzie się miejsce dla Raphaela Varane`a, który wznowił już treningi po urazie kolana. W zespole gości zabraknie zaś Frana Rico, którego czeka pauza związana z nadmiarem kartek oraz kontuzjowanych Rikiego i Ighalo. Wszystko wskazuje więc, że ten pojedynek zakończy się podobnie jak poprzednie starcie tych drużyn, które dało zwycięstwo „Królewskim”.
W niedzielę swoje mecze rozegrają zarówno Atletico, jak i Barcelona. Podopiecznych Diego Simeone czeka wyjazd do Vallecas i mecz z Rayo. Będzie to szczególny mecz dla Diego Costy, który dobrą grą właśnie na Estadio de Vallecas zapracował na powrót do drużyny „Rojiblancos”. Piłkarze gości nie będą mieli zbyt wiele czasu na regenerację, bowiem jeszcze w czwartek grali z Athetikiem Bilbao w Copa del Rey. Trener Simeone zastosował jednak rotację, dzięki czemu nie zagrał chociażby Miranda, a z ławki rezerwowej na boisko weszli Villa oraz Arda Turan. Mecz z lokalnym rywalem będzie idealną okazją do rehabilitacji za ostatnie dwa remisy w lidze. Rayo nie powinno stanowić dla nich zbyt wygórowanej przeszkody, tym bardziej, że z ostatnich pięciu spotkań wygrali zaledwie raz, pokonując na wyjeździe Getafe. Trudno więc przypuszczać, aby tym razem było lepiej.

Barcelona swój mecz rozegra nieco później, mierząc się na Camp Nou z Malagą. Trener Gerardo Martino ma o czym myśleć, bowiem ze spokojnej przewagi nad Realem Madryt zostały już tylko wspomnienia. O ile remis z Atletico Madryt kibice „Blaugrany” mogli jeszcze „przetrawić”, to podział punktów z Levante dumy im nie przynosi. Klubem wstrząsnęła także afera związana z transferem Neymara, która spowodowała, że do dymisji podał się Sandro Rosell. Tym razem jednak nie można sobie pozwolić na wpadkę, tym bardziej, że rywal znowu nie jest zbyt wymagający. Malaga nie przypomina już zupełnie drużyny z poprzedniego sezonu i zdecydowanie bliżej jej do strefy spadkowej niż do miejsc gwarantujących udział w europejskich pucharach. Nas może cieszyć fakt, że nieco poprawiła się sytuacji Bartłomieja Pawłowskiego, który zdobył zwycięskiego gola w spotkaniu sparingowym. Czy dostanie kolejną szansę od trenera Schustera? Dowiemy się tego dopiero w niedzielny wieczór.











