Znicz Pruszków dość nieoczekiwanie wywalczył awans w ostatniej kolejce 2. ligi. Dzięki zwycięstwu 1:0 nad Hutnikiem Kraków i potknięciom Kotwicy Kołobrzeg i Stomilu Olsztyn udało im się wskoczyć na drugie miejsce. Mimo takiego sukcesu drużyna Mariusza Misiury nie cieszy się zbyt wielkim zainteresowaniem lokalnych kibiców. Nie można także zapominać, jak klub z Pruszkowa wygląda organizacyjnie. Przed przystąpieniem do rozgrywek Fortuna 1. Ligi ma on sporo do poprawy.
Ekipa z województwa mazowieckiego ma za sobą udany sezon, choć nie zaczął się on zbyt kolorowo. Jeszcze w lipcu zeszłego roku Znicz odpadł z Pucharu Polski już w rundzie wstępnej z Ruchem Chorzów. Rundę jesienną zakończyli na siódmej lokacie, lecz dzięki bardzo dobrej dyspozycji po nowym roku zajęli miejsce premiowane awansem. Sytuacja klubu wygląda dużo gorzej, gdy zwrócimy uwagę na aspekty pozasportowe.
Frekwencja na trybunach
Jeśli spojrzymy na liczbę kibiców przychodzących na mecze Znicza, dostrzeżemy dużo wolnych siedzeń. Mimo stadionu o pojemności 2097 miejsc często na spotkania przychodzi mniej niż 500 fanów. W przyszłości rozważana jest budowa drugiej trybuny, która podwoiłaby liczbę potencjalnych kibiców, którzy mogliby przyjść na stadion. Jednak patrząc na zainteresowanie spotkaniami ekipy Mariusza Misiury, trudno uwierzyć, że taki plan zostanie zrealizowany w najbliższym czasie.
Szerokim echem odbił się mecz pruszkowian z Polonią Warszawa, który został rozegrany bez udziału kibiców gości. Zgodnie z decyzją podjętą przez klub wspólnie z policją postanowiono nie wpuszczać na stadion fanów „Czarnych Koszul”. W wyniku tego na stadionie przy Bohaterów Warszawy 4 zasiadło wyłącznie 190 osób. Według prezesa Znicza Pruszków, Marcina Grubka, Komenda Powiatowa Policji w Pruszkowie zdecydowała się na taki ruch ze względu na niecenzuralne zachowania, na które mieli się umawiać fani przyjezdnych.
– Na pewno będziemy rozwijali marketing i więcej ludzi będzie przychodziło na 1. ligę. Może na tych meczach 2. ligi nie było zbyt dużo ludzi tak jak na wielu innych stadionach. Musimy jednak mierzyć siły na zamiary, bo nie możemy rywalizować z miastami, które mają po 200, 300 czy 400 tysięcy ludzi, gdyż Pruszków jest zdecydowanie mniejszy. Na pewno nie uda nam się dorównać tym wielkim miastom, ale myślę, że frekwencja będzie dużo lepsza – mówi dyrektor sportowy Znicza Pruszków, Sylwiusz Mucha-Orliński.
„Klatka” dla kibiców gości
Po awansie Znicza Pruszków do Fortuna 1. Ligi w mediach znowu zrobiło się głośno na temat sektora dla przyjezdnych fanów. Nic w tym dziwnego, biorąc pod uwagę, iż z wyglądu może się kojarzyć z klatką dla zwierząt w zoo. Jest on usytuowany w kącie za jedną z bramek. W środku znajduje się pięć rzędów krzesełek, które pozwalają na przebywanie tam grupy 120 osób. Trudno mówić o dużym komforcie oglądania spotkania, a jeśli ktoś ma nieco gorszy wzrok, nie wiadomo, czy nie byłoby korzystniej, gdyby włączył mecz na telefonie.










