Dyspozycja „Los Che” zaskoczyła wszystkich kibiców śledzących ligę hiszpańską. Poprzednie lata na Estadio Mestalla nie należały do udanych. W sezonach 2015/2016 oraz 2016/2017 zespół kończył rozgrywki odpowiednio na 11. i 12. miejscu. Na ławce trenerskiej dochodziło do częstych roszad, żaden ze szkoleniowców nie był w stanie utrzymać stanowiska na dłużej. Nic nie wskazywało na to, że w tym sezonie będzie inaczej, ale życie lubi zaskakiwać. Pod wodzą Marcelino Valencia CF po dziewięciu kolejkach znajduje się na drugim miejscu w tabeli, nie zaznając jeszcze smaku porażki. W czym tkwi sekret znakomitej gry „Nietoperzy”?
Mini exodus
W przerwie letniej doszło do małej rewolucji w klubowej szatni. Z zespołem pożegnały się głośne nazwiska, które zazwyczaj przewijały się w wyjściowej jedenastce. Dotyczy to m.in. Naniego, Enzo Pereza, Aymena Abdennoura czy Diego Alvesa. Z pewnością ich rozstanie z klubem spowodowało uśmiech na twarzy księgowego, jednak pozbycie się kluczowych zawodników z reguły nie wróży dobrej przyszłości dla zespołu.
Na szczęście nowi piłkarze idealnie wpasowali się do drużyny, wchodząc w buty swoich poprzedników. Z dobrej strony pokazuje się Geoffrey Kondogbia, Simone Zaza przypomniał sobie, jak się strzela bramki i został zawodnikiem miesiąca, Goncalo Guedes zachwyca kibiców swoją techniką. Również ta część drużyny, która pozostała niezmieniona, wskoczyła na zupełnie inny poziom gry, który w poprzednich sezonach nie był osiągalny dla Valenci CF.
W kampanii 2017/2018 „Blanquinegros” nie zaznali jeszcze smaku porażki. Stawili czoła dwóm potęgom z Madrytu: z Realem wywalczyli remis 2:2 po golach Carlosa Solera oraz wyżej wspomnianego Kondogbii, mecz z Atletico zakończył się bezbramkowo. Rozprawili się z Malagą oraz Realem Betis, ładując każdej z drużyn odpowiednio pięć i sześć bramek, oraz zwyciężyli z Sevillą, pokonując były klub Grzegorza Krychowiaka 4:0.
Nie tylko drużynowo idzie im świetnie. Simone Zaza z dziewięciom trafieniami jest wiceliderem klasyfikacji strzelców La Liga, Rodrigo zdobył tyle goli co w całym poprzednim sezonie, do czego dołożył cztery asysty, Goncalo Guedes strzelił trzy bramki, a pięć razy asystował, ponadto imponuje grą, Carlos Soler zaliczył udany początek w seniorskiej drużynie, Dani Parejo wraz z Geoffreyem Kondogbią rządzą środkiem pola. I wszystko to dzieje się w Valencii, która jeszcze pół roku temu zdawała się rozbitym statkiem na środku oceanu, który niechybnie zmierza ku utonięciu.
https://twitter.com/cwiakala/status/921803969969745927
Trener cudotwórca
Ogromna w tym zasługa Marcelino. Hiszpan zasłynął już jako trener Villarealu, przyczyniając się do powrotu do grona czołowych drużyn ligi hiszpańskiej oraz wprowadzenia klubu do ½ finału Ligi Europy w sezonie 2015/2016. Wcześniej z powodzeniem trenował również Sporting Gijon, Recreativo de Huelva, Real Saragossę oraz Racing Santander.
Nowy szkoleniowiec na pierwszym planie stawia dobranie odpowiedniej diety, sprawdzanie aktualnej dyspozycji fizycznej oraz wagi. Trener przygotowania fizycznego, Ismael Fernandez, rozpoczął sezon od wykonania testów mających sprawdzić parametry zawodnika oraz jego optymalne statystyki, które są regularnie monitorowane i utrzymywane. Ważne jest, żeby nie przekroczyć wskaźnika poziomu tkanki tłuszczowej powyżej 9.5, w przeciwnym razie piłkarz nie ma szans, by trafić na boisko. W obecnych czasach, kiedy największe piłkarskie kluby dbają o linię zawodnika i jego odżywianie, takie „innowacje” nie są niczym zaskakującym, ale raczej oczywistym, jednak dla Valencii ważne jest, że w jej sztabie szkoleniowym wreszcie znaleźli się ludzie, którzy zwracają na to uwagę i są w stanie dopilnować, by wszystkie wymagania zostały przez piłkarzy spełnione. Hiszpański trener, mimo że jest wymagający, zdaniem wielu graczy bardzo angażuje się w budowanie dobrych relacji z piłkarzami, zawsze służy im pomocą i wie, jak dotrzeć do ich psychiki. Jeśli chodzi o ustawienie drużyny na boisku, to Marcelino nie zainicjował niczego nowego – 4–4–2 to najbardziej popularne rozstawienie taktyczne w piłce nożnej. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Hiszpan stawia przede wszystkim na stosowanie mechanizmów, powtarzalności, planowości i precyzyjności zagrań oraz intensywności gry. Ważne dla niego jest również przeprowadzanie szybkich kontrataków. Nie interesuje go bezproduktywne przetrzymywanie piłki oraz stawianie na indywidualności, ponieważ, jak powiedział, futbol przede wszystkim jest grą zespołową. Jak na razie koncepcja nowego trenera przynosi efekty, o czym świadczą nie tylko wysoka lokata w tabeli oraz statystyki piłkarzy, ale również średnia zdobytych przez drużynę punktów – 2,33.











