Za nami bardzo interesujący mecz. Rozpędzony Bayern Monachium pod wodzą Hansiego Flicka jeszcze nie przegrał w tym roku. Teraz, z powodu kontuzji i zawieszeń czołowych piłkarzy, na boisku musieli pojawić się młodzi zawodnicy, choćby Joshua Zirkzee. Z kolei Borussia Mönchengladbach do tej pory liczy się w walce o udział w Lidze Mistrzów i nie zamierzała łatwo się poddać. Spotkanie od początku zapowiadało się bardzo interesująco.
Bayern do meczu przystępował bardzo osłabiony. Zawieszeni za kartki byli dwaj najwięksi gwiazdorzy – Robert Lewandowski i Thomas Müller. Ponadto podczas tego widowiska nie mogli wystąpić kontuzjowani: Nicklas Sule, Corentin Tolisso, Philippe Coutinho i Thiago Alcantara. Ciekawostkę stanowił występ od 1. minuty Francuza Cuisance’a. Przy wąskiej kadrze Monachijczyków zwiastowało to pewne problemy.
Podopieczni Marco Röse’go też nie mieli powodów do zadowolenia. Do meczu nie mógł przystąpić Alassane Plea. Niedostępny był też Szwajcar Denis Zakaria. Brak tych graczy niewątpliwie zmniejszał potencjał zespołu, którego tym razem potrzebowano jak nigdy. Trener klubu z Nadrenii na przedmeczowej konferencji prasowej wyrażał się o oponentach z ogromnym szacunkiem i przyznał, że będzie potrzebna odrobina szczęścia. Komplementował też grę ofensywną Bayernu.
Twarda Borussia
Najbardziej charakterystycznym momentem pierwszych minut spotkania był uraz mięśniowy Marcusa Thurama. Francuski skrzydłowy podczas walki o piłkę źle stanął na nogach, co spowodowało kontuzję. Próbował grać dalej, ale ostatecznie musiał zejść z boiska w 10. minucie. Zastąpił go Szwajcar, Breel Embolo. Tymczasem Bayern robił swoje, czyli atakował wysokim pressingiem i starał się przełamać defensywę Borussii szybkimi podaniami z wykorzystaniem skrzydłowych.









