Bayern Monachium bez Roberta Lewandowskiego to trochę jak lew bez zębów. Brak w najbliższych kilku kolejkach tego niezwykle skutecznego napastnika Bawarczyków może bardzo negatywnie odbić się na wynikach zespołu z Allianz Arena. O tym przekonywali zresztą od dłuższego czasu niemalże wszyscy, podkreślając, że najbardziej utytułowany niemiecki klub uzależniony jest od goli Polaka. Na szczęście ten do tej pory nie narzekał na żadne urazy, dzięki czemu Bayern mógł korzystać z umiejętności swojego czołowego zawodnika.
Po spotkaniu z Chelsea w 1/8 finału Ligi Mistrzów okazało się jednak, że Hansi Flick zmuszony będzie znaleźć następcę dla napastnika, co może się wiązać ze spadkiem liczby strzelanych goli. Choć nie ma ludzi nie do zastąpienia, trudno wierzyć, że w klubie z miejsca dadzą sobie radę z tak poważną stratą.
Zawsze jednak trzeba patrzeć pozytywnie. W Bayernie nie brak innych piłkarzy, którzy mogą zaoferować ze swojej strony wiele dobrego, jeżeli chodzi o siłę ofensywną Bawarczyków. Mowa tu oczywiście o Serge’u Gnabrym, który mimo że jest w cieniu Polaka, radzi sobie doskonale. Odbudowany przez trenera Flicka Thomas Mueller także radzi sobie nie najgorzej, a trzeba pamiętać, że to nie wszyscy, którymi monachijczycy mogą straszyć.
Zagrożona patera
Bayernowi trafił się niezwykle trudny okres. Wszystko dlatego, że w Bundeslidze zespół nie potrafił sobie dotychczas wyrobić tak dużej przewagi, by móc spokojnie liczyć się z brakiem któregoś z czołowych zawodników, w tym przypadku akurat Polaka.
Borussia Dortmund, poważnie wzmocniona m.in. Erlingiem Haalandem, stała się jednym z głównych faworytów do podniesienia mistrzowskiej patery. O tym jednak, że żółto-czarni będą walczyć o mistrzostwo Niemiec, było wiadomo już dużo wcześniej. Tym razem jednak do peletonu faworytów doskoczył RasenBallsport Lipsk mający w swoim składzie Timo Wernera, czyli tego, na którego Bayern Monachium od dłuższego czasu miał ponoć chrapkę.
Swoje może w tym sezonie ugrać również Borussia Moenchengladbach skupiona głównie właśnie na Bundeslidze. Za „Źrebakami” również przemawia fakt, że mają rozegrany jeden mecz mniej, a w tym sezonie radzą sobie szczególnie dobrze na krajowym podwórku.
Zatem co zrozumiałe, każda strata punktów przez Bayern oddala go od mistrzostwa, a przybliża wygłodniałych rywali, którzy tylko czekali na poważnie zranionego hegemona Niemiec. Wszyscy sobie zdają sprawę, że jeśli szukać punktów z Bayernem, to właśnie teraz, kiedy ten musi sobie radzić bez Roberta Lewandowskiego.
Awans prawie pewny
Więcej spokoju Hansi Flick, ale także i kibice „Dumy Bawarii” mają w kwestii walki o kolejną rundę Ligi Mistrzów. Dzięki wysokiemu zwycięstwu nad „The Blues” w pierwszym spotkaniu, w dodatku rozegranym na wyjeździe, łatwiej będzie przypilnować u siebie sprawę awansu.
Allianz Arena to trudny teren, na którym niełatwo się wygrywa. Oczywiście można tu wspomnieć o triumfie Chelsea w Lidze Mistrzów w 2012 roku właśnie przeciwko Bayernowi, jednakże trudno liczyć na to, że niebędący w najwyższej formie londyńczycy wygrają z mistrzami Niemiec różnicą co najmniej czterech goli. Można także wziąć pod uwagę konkurs rzutów karnych, jednak taki scenariusz miałby miejsce wyłącznie przy wyniku 3:0 dla ekipy z Anglii.










