A więc stało się to, w co jeszcze miesiąc temu nie wierzył żaden fan Realu – Zinedine Zidane wraca do Realu Madryt. Francuz zaledwie w maju ubiegłego roku zaszokował całą społeczność madridismo swoim nagłym odejściem po zdobyciu trzeciego z rzędu pucharu Ligi Mistrzów. Tłumaczył wtedy, że jego zdaniem piłkarze Realu potrzebują czegoś nowego, a sam „Zizou” nie był pewny, czy da się z tym składem więcej wygrać. Pozostaje zatem pytanie, dlaczego zmienił zdanie? Czy ponowne podjęcie tej pracy wyjdzie na dobre Zidane’owi, ale przede wszystkim Realowi Madryt?
Przyczyny powrotu
Niewątpliwie ogromną rolę w powrocie Zidane’a odegrał Florentino Perez. Już od kilku tygodni „Zizou” wymieniany był w hiszpańskich mediach jako główny kandydat do zastąpienia Santiago Solariego. Prasa wymieniała różne nazwiska: Mauricio Pochettino, Joachim Loew, Juergen Klopp czy nawet Jose Mourinho. Jednak nie były to realne cele, tak jak obecni trenerzy Tottenhamu i Liverpoolu, albo ich zatrudnianie nie miało żadnego sensu, tak jak w przypadku Jose Mourinho, który ostatnio jest lepszym burzycielem niż kimś, komu powierzyłbyś budowanie nowej drużyny. Zidane jawił się Perezowi jako jedyny człowiek, który poradziłby sobie z tak ambitnym wyzwaniem jak przeprowadzenie wymiany pokoleniowej w Realu Madryt.
A jako że prezes „Królewskich” znany jest ze swoich doskonałych umiejętności perswazji, Zidane musiał usłyszeć tę propozycję zaledwie dwukrotnie. Francuz otrzymał kontrakt do 2022 roku, co może sugerować, że ma on za zadanie dokonać długoterminowej rewolucji w zespole „Los Blancos”. Na marginesie należy wspomnieć, że „Zizou” zaliczył już kiedyś taki spektakularny powrót. Mowa tu o reprezentacji Francji, z której zrezygnował po Euro 2004. Za namową Raymonda Domenecha wrócił jednak do kadry, którą doprowadził wtedy do finału mistrzostw świata w Niemczech. Jak tłumaczył swoją decyzję? – Zdecydowałem o swoim powrocie do drużyny „Les Blues”. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale postanowiłem zmienić swoją decyzję rok po tym, jak uznałem ją za ostateczną.
Ktoś może powiedzieć: dobrze, ale czy Zidane nie ryzykuje swoim statusem legendy? Co jeśli ponowna przygoda z Madrytem nie będzie już tak owocna? Czy warto ryzykować pęknięciami na swoim pięknym pomniku? No właśnie, tutaj moim zdaniem widać największą klasę Zinedine’a Zidane’a. On bowiem nie myśli o reputacji ani o osobistych korzyściach. Zidane mógłby z powodzeniem podjąć pracę w każdym innym miejscu na świecie, nie ryzykując utraty miana legendy w ukochanym klubie.
Można z dużym przekonaniem przypuszczać, że Real nie powtórzy zdobycia trzech Pucharów Europy z rzędu. Być może kolejny sezon zakończy się ponownie bez choćby jednego trofeum. „Zizou” wie jednak, jak bardzo jego klub potrzebuje człowieka zdolnego do przeprowadzenia tak trudnego procesu. Jak nikt inny zna tę drużynę i jeśli ktoś ma dokonać w niej gruntownych zmian, to kimś takim jest właśnie on.
Walka z duchem sukcesów
Odrzucając na moment górnolotne frazesy, trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – przed Zidane’em stoi piekielne trudne zadanie. Tym razem będą stawiane przed nim oczekiwania. W 2016 roku przychodził jako legenda piłkarska, ale raczej bez sukcesów na polu trenerskim. Nikt się wtedy nie spodziewał, że ten sympatyczny, łysy jegomość, posiadający ledwie doświadczenie w Castilli, doprowadzi swój klub do potrójnego Pucharu Europy. Już po rezygnacji „Zizou” mówiło się, że żaden trener na świecie nie będzie w stanie dosięgnąć poprzeczki zawieszonej przez Francuza na tak absurdalnie wysokim poziomie. Teraz Zidane sam będzie musiał zmierzyć się z duchem swoich sukcesów.











