Powiedzmy sobie szczerze – minione zgrupowanie było najlepsze za kadencji Jerzego Brzęczka. Trudno wskazać, kto zyskał najwięcej w oczach selekcjonera po październikowych spotkaniach. Wiemy za to, kto może czuć się największym przegranym. Piotr Zieliński, bo o nim mowa, ma coraz mniej czasu, by wreszcie „coś mu przeskoczyło w głowie”.
Potrzebowaliśmy takiego zgrupowania. Dostaliśmy odpowiedź na pytanie, które od kilku lat przewijało się przy okazji meczów naszej reprezentacji – jak będzie wyglądała nasza gra, gdy Zieliński usiądzie na ławce? Efekty przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Wszyscy polscy pomocnicy (poza Krychowiakiem) pokazali się z naprawdę mocnej strony. Moder bez kompleksów wszedł do pierwszej drużyny. Góralski udowodnił, że jego rola na boisku nie ogranicza się tylko do odbiorów i wślizgów. Z kolei Klich biegał po murawie, jakby miał pod spodem koszulkę Leeds United, a Linetty zagrał najprawdopodobniej swoje dwa najlepsze mecze w kadrze.
Jedno jest pewne. Po październikowych spotkaniach ból głowy będzie doskwierał dwóm osobom. Pierwszą z nich jest Jerzy Brzęczek, który będzie musiał rozwiązać nieoczekiwany problem bogactwa w środku pola. O ile zwykła aspiryna pomoże naszemu selekcjonerowi, to z prawdziwą migreną będzie musiał zmierzyć się Piotr Zieliński. 26-latek ma podstawy, by martwić się o utratę miejsca w pierwszej jedenastce w przyszłych meczach reprezentacji.
Czy Piotr Zieliński jest jeszcze potrzebny „Biało-czerwonym”?
Na to pytanie jest bardzo łatwa i krótka odpowiedź. Oczywiście, że tak. Rezygnowanie z tak świetnie wyszkolonego technicznie piłkarza byłoby samobójstwem. Umiejętności „Zielu” ma, co udowadnia na włoskich boiskach. W kadrze zawodnik Napoli mierzy się jednak nie tylko z przeciwnikiem. Towarzyszy mu ogromna presja nakładana przez media. I słusznie. Od piłkarza na takim poziomie musimy oczekiwać przynajmniej namiastki tego, co prezentuje w drużynie z Neapolu.
I tutaj właśnie leży problem. Zieliński ewidentnie nie radzi sobie z oczekiwaniami. 26-latkowi potrzebny był odpoczynek od reprezentacji. Nie możemy przecież wiecznie czekać z założonym rękoma, aż „coś mu przeskoczy w głowie”. Nie tędy droga. Nadarzyła się teraz ku temu okazja, gdyż z powodu choroby Piotrek nie mógł wystąpić w ostatnich meczach.
Październikowe zgrupowanie pokazało, że „Zielu” nie jest niezbędny obecnej kadrze. Na jego pozycji mogą wystąpić inni piłkarze, którzy pokazali, że zasługują na grę w pierwszym składzie z orzełkiem na piersi. Nie oznacza to jednak, że zawodnik z Neapolu jest kompletnie niepotrzebny „Biało-czerwonym”.
Krótka rozłąka może dobrze zrobić
Z drugiej strony chwilowe rozstanie z kadrą narodową może wyjść Zielińskiemu na dobre. Nie ma co ukrywać. To właśnie wychowanek Orła Ząbkowice Śląskie jest najbardziej krytykowanym zawodnikiem w zespole. Czasami słusznie, czasami nie. Dodatkowo, po naprawdę dobrych występach jego reprezentacyjnych kolegów, oczekiwania wobec 26-latka mogą być nieco niższe. Zawodnik klubu z Neapolu w końcu przestanie być postrzegany jako lider pomocy, który ma ciągnąć całą grę „Biało-czerwonych”.











