Twente Enschede awansowało do ćwierćfinału Ligi Europejskiej. Zespół mistrza Holandii przegrał 0:2 z Zenitem Sankt Petersburg, ale w dwumeczu to ekipa z Niderlandów okazała się lepsza, wygrywając 3:2.
Spotkanie zostało poprzedzone minutą ciszy ku czci ofiar trzęsienia ziemi i tsunami, jakie w ubiegły piątek nawiedziło Japonię. Gracze gospodarzy dodatkowo wystąpili z czarnymi opaskami na ramionach, solidaryzując się tym samym ze swoim kolegą, Wiaczesławem Małafiejewem. Bramkarz Zenitu przeżył dziś rano ogromną tragedię, gdyż jego żona zginęła w wypadku samochodowym.

Już w 6. minucie goście z Enschede powinni objąć prowadzenie. Zagranie z głębi pola trafiło do Nacera Chadliego, a pomocnik Twente uderzył z powietrza tuż obok bramki strzeżonej przez Jurija Żewnowa. Piłkarze Zenitu nie zamierzali cofnąć się do defensywy, jednak ich akcje nie wywoływały żadnego zagrożenia w polu karnym ekipy mistrza Holandii.
Dopiero w 17. minucie podopieczni Luciano Spallettiego groźniej zaatakowali. Roman Szyrokow wymienił piłkę z Dannym, po czym uderzył na bramkę Nikołaja Michajłowa. Futbolówka odbiła się od słupka, ale rosyjski pomocnik jako pierwszy do niej dopadł i skierował ją do siatki.
Dziesięć minut później Zenit powinien podwyższyć prowadzenie. Przed polem karnym Twente znalazł się kompletnie nieobstawiony Aleksandr Aniukow. Kapitan Zenitu uderzył z pierwszej piłki, ale Michajłow przeniósł futbolówkę na rzut rożny. Następnie swą okazję miał Danny, ale jego strzał zza pola karnego był minimalnie niecelny.
Dwadzieścia minut po zdobyciu pierwszej bramki gracze Zenitu znów trafili do siatki rywala. Po rzucie rożnym w „szesnastce” Twente doszło do sporego zamieszania. Odbita przez Michajłowa futbolówka trafiła pod nogi Aleksandra Kierżakowa, a powracający po kontuzji do gry zawodnik mocnym strzałem pod poprzeczkę podwyższył rezultat spotkania.
Przed przerwą do głosu zaczęli dochodzić piłkarze Michela Preud’homme’a, jednak defensorzy Zenitu uniemożliwi im stworzenie jakiejkolwiek sytuacji bramkowej. Przed zmianą stron wynik meczu nie uległ już zmianie.
Na drugą część spotkania nie wyszedł już Fernando Meira. Miejsce doświadczonego obrońcy zajął węgierski pomocnik, Szabolcs Huszti. 180 sekund po wznowieniu gry błąd popełnił sędzia, Jonas Eriksson, który nie zauważył faulu Barta Buysse na Aleksieju Ionowie w polu karnym Twente. Również pięć minut później Szwed nie widział podstaw do wskazania na jedenasty metr, po tym, gdy Denny Landzaat odbił piłkę ręką.
Gospodarze, którzy skupili się na atakowaniu bramki rywala, zaczęli popełniać błędy w defensywie. Po jednej z takich pomyłek sam przed Jurijem Żewnowem znalazł się Luuk De Jong, ale strzelił nad poprzeczką. Następnie Białorusin poradził sobie z uderzeniem głową Landzaata.










