Barcelona odpada z Ligi Mistrzów. To było wiadomo już przed starciem z Bayernem, bo Inter Mediolan wcześniej rozgromił Viktorię Pilzno. Niemniej jednak dzisiejszy mecz był bardzo ważny dla „Dumy Katalonii”, bo miał dać odpowiedź na to, czy drużyna już jest w stanie rywalizować z ekipami z najwyższej półki. Poprzednie spotkania w Lidze Mistrzów oraz El Clasico dały negatywną weryfikację. Mecz z Bayernem miał być kolejnym sprawdzianem. I „Barca” ten egzamin oblała.
Jeśli przypomnimy sobie nastroje przed sezonem wśród kibiców Barcelony, to były one bardzo bojowe. Po dobrej końcówce sezonu 2021/2022 pod wodzą Xaviego i rozbiciu Realu Madryt w wiosennym klasyku 4:0, wydawało się, że „Duma Katalonii” wraca na właściwe tory i będzie już potrafiła rywalizować z najlepszymi. Tym bardziej że Joan Laporta sięgnął latem do kieszeni i zespół zasiliło wielu jakościowych piłkarzy z Robertem Lewandowskim na czele.
Ostatni miesiąc jednak dobitnie pokazał Barcelonie, gdzie w tym momencie jest ich miejsce w szeregu. Bo można rozbijać takie zespoły jak Real Valladolid, Cadiz czy Elche. Ale prawdziwą weryfikacją potencjału drużyny są właśnie takie starcia jak El Clasico czy pucharowe spotkania z Interem i Bayernem. I w pięciu spotkaniach z tymi zespołami Barcelona zdobyła zaledwie jeden punkt! To zatrważająco mała liczba jak na drużynę, która aspirowała do bycia na równi z najlepszymi zespołami Europy.
Przetrzebiona obrona, która nie dojeżdża na najważniejsze spotkania
Na początku sezonu zewsząd docierały głosy, że Barcelona ma bardzo dobrą obronę. I trudno było się tym głosom dziwić. Po ośmiu pierwszych kolejkach La Liga Marc-Andre ter Stegen miał aż siedem czystych kont i zaledwie jeden gol stracony na koncie. Liga Mistrzów jednak znacząco obnażyła problemy defensywy. O ile w starciach ze średniakami z ligi hiszpańskiej dawała ona radę, to już poważniejsi rywale znacząco ją obnażali.
Spójrzmy nawet na dzisiejszy mecz. Wystarczyły dwa prostopadłe podania, aby Bayern po pół godziny prowadził dwoma bramkami. W dwumeczach z Interem i Bayernem zespół stracił aż dziewięć goli. A w El Clasico Real potrafił trzykrotnie znaleźć drogę do siatki. Średnio jest to więc 2,4 gola traconego na mecz, licząc jedynie te najważniejsze starcia.
Spójrzmy na to, jak „Barca” traci gole. Przede wszystkim dzieje się to po kontrach. Pierwsza bramka dla Bayernu? Hector Bellerin został sam z Sadio Mane i Senegalczyk bez problemu wygrał pojedynek biegowy. Drugie trafienie? Wyprowadzenie piłki ze środka pola, wypuszczenie Erica Choupo-Motinga i podwyższenie wyniku. Wspomnijmy, że przy tym golu linię spalonego złamał Hector Bellerin, który ogólnie zaliczył dziś bardzo słabe spotkanie i raczej zamknął sobie drogę do dalszej gry w wyjściowym składzie.










