Cytując klasyka, „nadszedł dzień dzisiejszy”. Po czterech sprawdzianach i wielu treningach przyszedł czas na egzamin. Pierwszy od 12 lat mundialowy mecz Polaków elektryzuje cały naród. Kto wyjdzie w pierwszym składzie na to spotkanie? Spróbujmy nieco rozjaśnić sytuację.
„Przyjemny ból głowy”
Zacznijmy od najważniejszej pozycji w piłce nożnej. Jak wiadomo, nawet najlepsza drużyna bez klasowego bramkarza nie jest w stanie osiągnąć w piłce nożnej zbyt wiele. Na szczęście reprezentacji Polski ten problem nie dotyczy. Bo tak naprawdę wybór golkipera paradoksalnie interesuje tylko samych kandydatów do tej roli oraz ich najbliższe rodziny. Całej reszcie jest to po prostu obojętne. I to jest dla wszystkich Polaków bardzo dobra informacja.
Różnicy między Wojciechem Szczęsnym a Łukaszem Fabiańskim po prostu nie ma. Obydwaj to najwyższy top światowy i obydwaj dadzą nam w bramce to, czego potrzeba, aby osiągać sukcesy – pewność siebie. Za Szczęsnym przemawia klub, w którym gra, oraz to, że przez kartki lub kontuzje nie miał jeszcze okazji pokazać się na żadnym większym turnieju. Łukasz Fabiański grał za to więcej w tym sezonie, wydaje się też być w nieco lepszej dyspozycji na dzień dzisiejszy. Oczywiście w rezerwie jest jeszcze Bartosz Białkowski, ale nie wydaje się, aby był on brany pod uwagę w zestawieniu pierwszej jedenastki.
Obrona skuteczna jak na Euro?
Tutaj zaczynają się schody. Po pierwsze, nie możemy być do końca pewni, w jakim systemie zaczniemy spotkanie z Senegalem, a jest to informacja kluczowa, aby zestawić linię defensywną. Więcej argumentów ma jednak ustawienie z czterema obrońcami i tę opcję przyjmijmy. W takim wypadku należy stwierdzić kilka faktów. Raczej na pewno w tym meczu nie zagra Kamil Glik. Nawet gdyby okazało się, że jest w stanie grać, to byłoby to zbyt ryzykowne. Jeden ostry atak któregoś z Senegalczyków mógłby odnowić świeżo zaleczoną kontuzję i oznaczać definitywny koniec marzeń o grze naszego filaru w kolejnych spotkaniach.
Biorąc pod uwagę powyższe, wydaje się, że parę stoperów stworzą Jan Bednarek, który solidnie sobie na to zapracował, oraz Michał Pazdan, który udowodnił już dwa lata temu, że należy do zawodników, którzy świetnie potrafią się przygotować na duże turnieje. Lewą obronę może obstawić Maciej Rybus, gdyż potrzeba nam szybkiego zawodnika, który będzie w stanie rywalizować ze sprinterami pokroju Sadio Mane. Prawa obrona należy oczywiście do Łukasza Piszczka.










