Zawisza Bydgoszcz pewnie pokonał w meczu wyjazdowym Olimpię Elbląg 3:0. Te trzy punkty pozwalają bydgoszczanom utrzymać pozycję wicelidera.
Piłkarze Zawiszy szybko udowodnili, że gorsze dni mają już za sobą. Wystarczyły trzy minuty gry, by na tablicy świetlnej po stronie gości pojawiła się jedynka. Brawa za tę bramkę należą się dwóm zawodnikom. Po pierwsze, Pawłowi Zawistowskiemu, który oddał mocny strzał na bramkę Stodoły, po drugie zaś, Adrianowi Błędowi, który znalazł się we właściwym miejscu i w odpowiedniej porze, co pozwoliło mu dobić piłkę po pomyłce bramkarza Olimpii. Później beniaminek przeprowadził kilka akcji, po których w polu karnym bydgoszczan robiło się niebezpiecznie, jednak za każdym razem kończyło się na strachu.

W drugiej połowie błysnął Jakub Wójcicki. Napastnik Zawiszy dostał piłkę na własnej połowie i nie chciał jej nikomu oddawać. Egoizm się opłacił, bo Wójcicki przebiegł pół boiska i posłał mocne uderzenie na bramkę Olimpii. Piłka wylądowała w siatce! Zawisza prowadził już 2:0. Minęły zaledwie cztery minuty i wicelider postawił kropkę nad „i”. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego największym sprytem wykazał się Michał Ilków-Gołąb, choć nie bez winy w tej sytuacji był obrońca elblążan, Mykoła Dremluk.
W dalszej części meczu piłkarze Zawiszy spokojnie kontrolowali grę. Nie kwapili się oni szczególnie do akcji ofensywnych. Bramkarz Olimpii był w niebezpieczeństwie tylko raz, w 90. minucie po strzale Hrymowicza, lecz tym razem Stodoła stanął na wysokości zadania. Gospodarze nie potrafili tego dnia przeszkodzić bydgoszczanom. Starali się, jak mogli, ale Zawisza potwierdził, że jest w stanie zwyciężyć w walce o awans do T-Mobile Ekstraklasy.











