W pierwszym meczu 31. kolejki pierwszej ligi Polonia Bytom zremisowała 1:1 z Zawiszą Bydgoszcz. Trafienie dla gospodarzy zaliczył Przemysław Trytko. Natomiast w piątej minucie doliczonego czasu gry do wyrównania doprowadził Paweł Oleksy.
Na cztery kolejki przed końcem rozgrywek na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy bytomska Polonia przed własną publicznością rywalizowała o swoje być albo nie być w pierwszej lidze z Zawiszą Bydgoszcz. Dla podopiecznych Dariusza Fornalaka było to o tyle trudne zadanie, że do końca rozgrywek margines błędu spadł praktycznie do zera. Myśląc o utrzymaniu się w pierwszej lidze, piłkarze „Niebiesko-czerwonych” do końca sezonu muszą zgarnąć komplet punktów. Natomiast drużyna z województwa kujawsko-pomorskiego przyjechała na Śląsk z jasnym celem, którym było zdobycie trzech punktów. Punkty te miały sprawić, że zespół w dalszym ciągu będzie mógł liczyć się w walce o awans do ekstraklasy. Dodatkowym smaczkiem był powrót na Olimpijską byłego szkoleniowca „Królowej Śląska” – Jurija Szatałowa – który od połowy kwietnia jest opiekunem zespołu z Bydgoszczy.

Pierwszy kwadrans gry na stadionie w Bytomiu upłynął z umiarkowanymi emocjami. Co prawda, już po zaledwie 120 sekundach spotkania gospodarze mogli wyjść na prowadzenie za sprawą Daniela Mąki. Jednak strzał ofensywnie usposobionego piłkarza bytomian obronił golkiper gości i z trybun można było wyczuć konsternację. Siedem minut później dwukrotni mistrzowie Polski przeprowadzili ładny kombinacyjny atak, w którym uczestniczyli kolejno: Białkowski, Mąka oraz Michalak. Niestety dla miejscowych, akcja ta zakończona zostało niecelnym uderzeniem tego ostatniego. Bydgoszczanie w pierwszych fragmentach spotkania byli tylko tłem dla Polonii. Swoją okazję do zdobycia gola mieli dopiero w 13. minucie. Z rzutu wolnego starał się zaskoczyć Cabaja Łukasz Skrzyński. Aczkolwiek zrobił to tak nieudolnie, że piłka poleciała daleko za bramkę.
Natomiast poloniści w dalszym ciągu grali to, co w praktyce prezentowali od początku wiosny. I to dało efekt. W 16. minucie gry po ładnym dograniu Hermesa do Przemysława Trytki ten drugi wyprowadził Polonię Bytom na prowadzenie. Były zawodnik Arki w pojedynku biegowym pozostawił za plecami Marcina Drzymonta i uderzeniem w długi róg pokonał bramkarza swoich adwersarzy, zdobywając tym samym swojego drugiego gola w rozgrywkach. Po zdobyciu bramki gospodarze wyraźnie zmienili taktykę, co chcieli wykorzystać przyjezdni. Najpierw swoich sił próbował Masłowski, a parę chwil później ze stałego fragmentu gry Adrian Błąd. Jednakże obie próby nie dały celnego strzału i wynik w dalszym ciągu nie ulegał zmianie.
Na cztery minuty przed końcem regulaminowego czasu gry pierwszej połowy ładny pokaz, jak utrzymać się przy piłce, wykorzystując swoje doświadczenie, pokazała dwójka Brazylijczyków w zespole z Bytomia, czyli Paulista i Hermes. Taka postawa piłkarzy pozwoliła w konsekwencji wywalczyć rzut wolny z okolic narożnika pola karnego. Został on jednak zmarnowany przez kapitana Polonii Bytom – Daniela Mąkę.











