Zawisza Bydgoszcz pokonał na własnym stadionie GKS Katowice 2:0. Jeśli jutro Flota nie pokona Okocimska Brzesko, klub z Bydgoszczy pozostanie na pozycji lidera rozgrywek I ligi.
Od pierwszych minut przy piłce utrzymywali się bydgoszczanie. Przez kwadrans obie ekipy często dośrodkowywały, lecz nie stwarzało to zagrożenia pod bramką rywala. Niemal za każdym razem górą byli obrońcy przeciwnika (tak było w przypadku Petasza i Farkasa).

Zawodnicy Jurija Szatałowa starali się spokojnie rozgrywać piłkę, a piłkarze GieKSy wykorzystywali nieliczne sytuacje na grę z kontry. W 14. minucie mogło być 1:0 dla Zawiszy, ale Abbott nie opanował piłki po wrzutce Masłowskiego. Od bramki gości dzieliło go zaledwie pięć metrów.
Kolejne minuty upłynęły pod znakiem gry w środku pola i żadna z ekip nie potrafiła stworzyć sobie klarownych sytuacji. W 22. minucie świetnie dośrodkowywał Abbott, ale Sabela odważnym wyjściem ubiegł bydgoszczan. Dziesięć minut później kolejną niezłą akcję przeprowadzili piłkarze Zawiszy. Masłowski zagrał na klepkę z Abbottem, a napastnik Zawiszy przed polem karnym został sfaulowany. Sędzia podyktował rzut wolny dla gospodarzy. Do bramki było około 18 metrów, a do piłki podszedł Zawistowski.
Pomocnik Zawiszy strzelił lekko, ale bardzo precyzyjnie. Piłka minęła mur i wpadła tuż przy lewym słupku do bramki Sabeli. Mimo że goście kilkakrotnie próbowali dośrodkowywać, aby zmienić wynik spotkania, do przerwy prowadzili gospodarze. Co więcej, przed gwizdkiem do szatni znakomitą akcję miała drużyna Zawiszy. Błąd podał do Abbotta, ten odegrał do Mąki, ale pomocnika Zawiszy ubiegł nieźle dysponowany Sabela.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Nadal stroną dominującą byli gospodarze. W 50. minucie świetne dośrodkowanie Błąda mógł wykorzystać Paweł Abbott, ale minimalnie minął się z piłką. Kilka minut później obudzili się goście. Czerwińskiego odważnym wyjściem uprzedził Witan. Pomocnik GKS-u był na spalonym.
Przez kolejny kwadrans oba zespoły nie potrafiły sobie stworzyć okazji do zdobycia gola, ale nadal lepiej piłką operowali gospodarze. W 76. minucie groźny strzał oddali gracze z Katowic, ale piłka minimalnie minęła bramkę Witana. Pięć minut później piłkarze z Bydgoszczy powinni podwyższyć, ale rezerwowy Leśniewski fatalnie przestrzelił z pięciu metrów. Goście próbowali odwrócić losy spotkania, ale Zawisza grała bardzo wysoko i świetnie utrzymywała się przy piłce. Gdy wydawało się, że zawody skończą się skromnym 1:0 dla bydgoszczan, miejscowi przeprowadzili zabójczą kontrę. Sam na sam z bramkarzem wyszedł Jakub Wójcicki i strzałem po długim rogu pokonał golkipera gości. Znakomitym podaniem obsłużył go rezerwowy Vahan Gevorgyan. Gol padł już w doliczonym czasie, więc po chwili sędzia zakończył to spotkanie.











