Zawisza Bydgoszcz w ramach 10. kolejki I ligi pokonał Wartę Poznań 2:0, a bramki na wagę zwycięstwa zdobyli Adrian Błąd i Vahan Geworgian. Meczowi towarzyszyły duże emocje i do końca nikt nie był pewien, jakim rezultatem zakończy się sobotnie spotkanie.
Dzisiaj na stadionie w Bydgoszczy miejscowy Zawisza podejmował Wartę Poznań. Jurij Szatałow zaskoczył swoimi powołaniami. W wyjściowej osiemnastce zabrakło takich piłkarzy, jak: Mąka, Drygas czy Petasz. Sam trener przyznał, że od czasu do czasu należy przewietrzyć kadrę zespołu.

Już od początku spotkania mieliśmy duże emocje. W 8. minucie w dobrej sytuacji strzeleckiej znalazł się Bartłomiej Pawłowski, ale Wojciech Kaczmarek był na miejscu. W 14. minucie było już 1:0 dla gospodarzy. Jakub Wójcicki wysunął piłkę na pustą bramkę Adrianowi Błądowi, a temu nie pozostało nic innego, jak tylko umieścić futbolówkę w siatce i wyprowadzić Zawiszę na prowadzenie.
W 26. minucie nie było już do śmiechu. Wskutek kontuzji boisko musiał opuścić Hermes, a w jego miejsce zameldował się Masłowski. Biorąc pod uwagę pierwsze 30 minut, to kibice nie mieli na co narzekać. Nikogo nie interesowała gra w defensywie. Jedni, jak i drudzy starali się przenosić ciężar gry na połowę przeciwnika. Pod koniec pierwszej części dobrą szansę na zdobycie gola mieli goście, a w szczególności Wojciech Trochim, ale szczęście towarzyszyło Zawiszy. W ostatniej minucie sędzia, w bardzo spornej sytuacji, nie użył gwizdka i nie podyktował „jedenastki” dla bydgoszczan.
Drugą połowę piłkarze rozpoczęli od ataków. Już trzy minuty po rozpoczynającym gwizdku szansę na zdobycie gola mieli „Zieloni”. Z ósmego metra nie trafił w bramkę Mysiak i po tym strzale kibice z Poznania nie mogli wybuchnąć radością, tylko jękiem niezadowolenia. Taki obraz – akcja za akcją – towarzyszył wszystkim do 60. minuty. Nie było nawet chwili na odpoczynek, bo już trzeba było bronić lub atakować. Groźnie po raz kolejny zaatakowali goście, ale z linii zdołał wybić piłkę Jankowski, a chwilę później Masłowski zagrał na pustą bramkę do Abotta, który przestrzelił. Podczas ostatniego kwadransa można było odnieść wrażenie, że lepszą drużyną jest Warta Poznań.
W ostatnich minutach do bardzo dobrej sytuacji doszedł Trochim, ale nie potrafił znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza gospodarzy. W doliczonym czasie gry w szybkiej kontrze drużyna Zawiszy Bydgoszcz strzeliła drugiego gola. W bramce gości nie było golkipera i gospodarze wykorzystali błąd, zdobywając gola w wykonaniu Vahana Geworgiana. Do końca spotkania wynik nie uległ zmianie i Zawisza pokonał Wartę Poznań 2:0.











