Zawisza Bydgoszcz zremisował przed własną publicznością z Flotą Świnoujście 2:2. Gospodarze zmarnowali dwubramkowe prowadzenie, tracąc zwycięstwo już w doliczonym czasie gry.
W dzisiejszym starciu Zawisza chciał zrehabilitować się za srogie lanie w poprzedniej kolejce w Radzionkowie, gdzie uległ Ruchowi 1:4.
Podopieczni Janusza Kubota dobrze rozpoczęli mecz. W 13. minucie po dwójkowej akcji Wójcickiego ze Strąkiem z kilkunastu metrów uderzył Geworgian, piłka odbiła się od poprzeczki, a z najbliższej odległości do bramki skierował ją Wójcicki i było 1:0.

Bydgoszczanie nie zamierzali na tym poprzestawać. W 25. minucie Geworgian urwał się dwóm obrońcom i uderzył na bramkę, ale jego strzał, który otarł się jeszcze o jednego z rywali, końcami palców na rzut rożny wybił Melon.
Sto dwadzieścia sekund przed końcem pierwszej połowy było 2:0 dla Zawiszy. Geworgian wyszedł na pojedynek sam na sam z Melonem i go przegrał, ale dobitka Masłowskiego znalazła drogę do siatki.
Tuż po przerwie mogła paść trzecia bramka dla gospodarzy, lecz strzał Skrzyńskiego z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. W 50. minucie Pejkow niebezpiecznie minął się z piłką, ale na jego szczęście nikt z Floty tego nie wykorzystał.
W 65. minucie padła bramka kontaktowa. Marczew wykorzystał złe ustawienie Pejkowa i uderzeniem z kilkunastu metrów w krótki róg zmniejszył straty do Zawiszy. Po tym zdarzeniu goście zaczęli śmielej atakować. Nic z tego jednak nie wynikało.
Wydawało się, że Zawisza spokojnie dowiezie zwycięstwo do końca spotkania. W doliczonym czasie gry do remisu 2:2 doprowadził jednak Okińczyc.











