Cracovia przegrała na własnym obiekcie z Zagłębiem 0:2. Bramki dla gości zdobywali Lira oraz Sloboda. Po tej porażce sytuacja gospodarzy staje się coraz trudniejsza.
Pierwsza połowa na stadionie przy ulicy Kałuży nie należała do najciekawszych. Sytuacji bramkowych było jak na lekarstwo, a gdy już się pojawiały, to obie drużyny marnowały je w spektakularny sposób.

Początkowo przewagę miała drużyna gości z Lubina. To oni dłużej utrzymywali się przy piłce, starając się objąć prowadzenie. Już w 4. minucie strzał oddał Costa, ale jego uderzenie bez większego problemu ponad bramkę przeniósł Kaczmarek.
Kolejną świetną okazję zmarnował Sernas, który chcąc ominąć bramkarza, w sytuacji sam na sam nie zdołał opanować piłki i stracił szansę na zdobycie gola dającego Zagłębiu prowadzenie.
Z czasem gra zaczęła się wyrównywać. Wprawdzie lekką przewagę mieli goście, ale i gospodarze od czasu do czasu starali się zaatakować. Po pół godzinie gry w niezłej sytuacji znalazł się van der Biezen, który jednak po dośrodkowaniu Suarta przestrzelił, uderzając głową.
Po chwili gola mógł zdobyć Ntibazonkiza, ale skrzydłowy „Pasów” uderzył obok bramki. Pod koniec pierwszej połowy pokonać Ptaka próbował jeszcze Szałachowski, jednak strzał byłego piłkarza Legii minął słupek bramki gości.
Tuż po przerwie strzału z dystansu próbował Boljević, lecz jego uderzenie przeleciało tuż ponad poprzeczką. To jednak Zagłębie w 50. minucie zdobyło gola. Wydawało się, że długie podanie do Sernasa jest niezbyt dobrym pomysłem. Niespodziewanie Litwin przejął futbolówkę, przepychając jednego z defensorów gospodarzy, i zagrał w pole karne. Tam przy pasywnej postawie obrońców odnalazł się Lira, który spokojnym, pewnym strzałem pokonał Kaczmarka.
Po godzinie gry Cracovia mogła wyrównać. Strzał van der Biezena z trudem obronił jednak Ptak. Cracovia starała się atakować, ale wydaje się, iż wyczekiwała do ostatniej chwili, ponieważ mimo upływającego czasu statystycznie dłużej przy piłce byli goście z Lubina. Trzeba przyznać, że mimo iż wiosną podopieczni Pavla Hapala nie zdobyli kompletu punktów, to jednak dobrą grą dali swoim fanom nadzieję na utrzymanie. W 78. minucie „Miedziowi” znów mogli zdobyć bramkę, ale Sernasa uprzedził Kaczmarek, który szybkim wyjściem z bramki zapobiegł utracie drugiej bramki.












