Hiszpania – Anglia, Francja – Niemcy, Walia – Holandia i Belgia – Włochy. Przyznacie, zestaw par godny ćwierćfinału europejskiego czempionatu. Spotkania te będą jednak rozgrywane wyłącznie towarzysko, a taką kunsztowną, piłkarską ucztę serwowaną będziemy mieć już dzisiaj wieczorem.
Hiszpania – Anglia
Jeszcze w 2009 roku Anglia przyjeżdżała na mecz z Hiszpanią do Sevilli tylko po to, aby otrzymać od niej jak najniższy wymiar kary. Te czasy jednak chwilowo (?) minęły i „Synowie Albionu” zagrają tym razem z otwartą przyłbicą. W końcu na Półwysep Iberyjski przyjeżdża najlepsza kadra eliminacji, opromieniona dziesięcioma zwycięstwami z rzędu, której głównym motorem napędowym jest młoda generacja ze Sterlingiem, Oxladem-Chamberlainem, Kanem i Barkleyem na czele. Anglicy dochowali się naprawdę imponującego pokolenia, a dzisiejsze spotkanie to prawdziwy chrzest bojowy i egzamin na prawdziwych mężczyzn, który młodzi zawodnicy muszą przebrnąć. Jeżeli wywiozą z Alicante zwycięstwo, możemy być świadkami narodzin wielkiej reprezentacji.
Hiszpanie są z kolei po drugiej stronie rzeki. To oni spadli z piłkarskiego Panteonu i przybierając formę zwykłych śmiertelników, znów muszą walczyć o swoją boskość. Z jednej strony nadal mamy do czynienia z personalnie najsilniejszą kadrą na świecie, z będącym w świetnej formie Sergio Busquetsem i wyrównaną rywalizacją na bramce między Ikerem Casillasem a Davidem de Geą. Z drugiej jednak strony drużynie nadal brakuje żądła z prawdziwego zdarzenia, Diego Costa powoduje tylko animozje w zespole, a Hiszpanie w trzech ostatnich starciach z europejskimi gigantami (Francja, Niemcy, Holandia) nie strzelili nawet bramki. Mamy więc do czynienia z okazją do przepędzenia złych duchów krążących nad „La Roja” od zeszłego mundialu… Problemem del Bosque jest jednak jeszcze formacja defensywna, gdzie nie będzie mógł skorzystać m.in. z Sergio Ramosa, przez co prawdziwa ściana, jaką tworzył z Pique, straciła jeden ze swoich fundamentów.
Francja – Niemcy
Dzisiejsze spotkanie jest przyćmione aferami pozaboiskowymi, które targają oba związki. „Benzemagate” osiągnęła rozmiary, których na początku trudno było się spodziewać i opinia publiczna nad Sekwaną właśnie tym tematem i jego możliwymi konsekwencjami dla „Trójkolorowych” zajmuje się w ostatnim czasie najbardziej. Z kolei w Niemczech na pierwszy plan wysuwa się rezygnacja z funkcji prezesa Niemieckiego Związku (DFB) Wolfganga Niersbacha, który wziął na siebie polityczną odpowiedzialność za aferę z nieopodatkowanymi płatnościami przy organizacji mistrzostw świata w 2006 roku.
Mimo to możemy spodziewać się dzisiaj naprawdę dobrego widowiska. Francuzi osłabieni są brakiem Benzemy i Valbueny, którym Deschamps dał „urlop” w reakcji na całą aferę. Z kolei Niemcy przyjadą do Paryża w najmocniejszym składzie, wzmocnieni powracającym do kadry Mario Gomezem, który szaleje w tym sezonie w Besiktasie (8 bramek w 11 meczach). Szansę debiutu otrzyma Leroy Sane zbierający świetne oceny w Schalke Gelsenkirchen.










