Zarówno Athletic Bilbao, jak i FC Barcelona planowały dziś zdobyć komplet punktów. Mimo wyraźnych spadków formy piłkarze obu klubów rozegrali dobre spotkanie, a gospodarze w ostatniej minucie uratowali remis 2:2.
Przed dzisiejszym meczem oba zespoły miały w głowach zupełnie co innego. Drużynie z Bilbao walka o utrzymanie zaczyna coraz mocniej zaglądać w oczy, między innymi przez serię trzech pojedynków bez zwycięstwa. Dziś Baskowie mieli awansować z 14. miejsca w tabeli. Natomiast dla „Blaugrany” to spotkanie było rozgrzewką przed rewanżowym starciem z Bayernem Monachium w następnym tygodniu. Dzisiejsze zwycięstwo gwarantowałoby zdobycie tytułu mistrzowskiego również pod względem matematycznym. W ekipie gospodarzy nie mogliśmy zobaczyć na boisku Aymerica Laporte, Fernando Llorente oraz zawieszonego Andera Iturraspe, natomiast wśród gości tylko Sergio Busquets został w Katalonii. Od początku nie grali także Leo Messi oraz Andres Iniesta.

Marcelo Bielsa okazał się dobrym uczniem Juppa Heynckesa. Od początku spotkania Athletic starał się grać w defensywie identycznie jak Bayern, stosując pressing w okolicach linii środkowej boiska. Był to klucz do panowania na boisku na początku, a sześć minut po rozpoczęciu gry mogło już być 1:0, jednak Markelowi Susaecie zabrakło bardzo niewiele do wepchnięcia piłki do bramki. Po gościach było jeszcze widać ostatnią porażkę z Niemcami, gdyż bardzo wolno wchodzili w mecz. W 14. minucie Barcelona oddała pierwszy strzał, lecz po rzucie rożnym Gerard Pique bardzo chybił. Co ciekawe, w tej sytuacji Daniel Alves zachował się tak jak Thomas Mueller przy trzecim golu w Monachium. Niemal identycznie zablokował rywala i pomógł koledze z drużyny. Trzy minuty później zapachniało bramką – strzał z dystansu Alexisa Sancheza trafił jednak tylko w słupek.
W 23. minucie po szybkiej wymianie podań Alex Song z 20 metrów trafił tylko w Iraizoiza. Cztery minuty później bramkarz Basków znów musiał interweniować, ale podkręcone uderzenie Xaviego ominęło lewy słupek szerokim łukiem. Po chwili gospodarze objęli prowadzenie. Z lewej strony boiska Artiz Aduriz wpadł w pole karne i dograł do Susaety, który nie miał problemów z dołożeniem nogi i strzeleniem pierwszego gola w spotkaniu. Szczelne krycie gospodarzy nie pozwoliło „Barcy” na szybką odpowiedź, a posiadanie piłki rozkładało się równomiernie. Do końca pierwszej części Barcelona starała się o wyrównanie, lecz defensywa z Gorką Iraizoizem na czele dzielnie stawiała czoła utytułowanemu rywalowi.












