To miał być wielki hit, batalia o fotel lidera, która przyniesie sporo trafień. I faktycznie – było dużo walki, padły w sumie trzy gole, ale jednak pozostał jakiś niesmak. Oto bowiem spotkali się dwaj najpoważniejsi (obok Chojniczanki) kandydaci do awansu. Na boisku nie zobaczyliśmy jednak solidnego, pierwszoligowego poziomu. Wydawać się mogło, że nawet jeśli ekipy GKS-u i Górnika awansują na zaplecze ekstraklasy, będą miały spore problemy, aby się utrzymać.
Paradoksalnie to drużyna, która to spotkanie przegrała, wyglądała na ekipę lepszą. Katowiczanie mało grali piłką, a zdecydowanie częściej starali się coś ugrać „na aferę”. Z drugiej strony polkowiczanie często kilkoma podaniami wychodzili spod wysokiego pressingu zakładanego przez piłkarzy GKS-u, lecz nie brakowało w tej grze niedokładności.
Aura tego wieczoru – zimowa. Górny Śląsk, a wraz z nim Katowice przykryła warstwa śniegu. Nie był to najlepszy wieczór, aby targać ze sobą na Bukową laptop, dlatego oglądając ten mecz, wyposażyłem się w długopis i notes. I tak przez 90 minut obserwowałem zawodników obu drużyn. Czy któryś z nich wpadł mi w oko? Cóż, inaczej ten materiał w ogóle by nie powstał.
Pomoc dla Adriana
Zacznijmy może od piłkarzy GKS-u Katowice. Już od pierwszych minut można było wyczuć, że atmosfera w szeregach katowiczan jest dość napięta. Adrian Błąd kilka minut po rozpoczęciu spotkania nie wytrzymał i pokłócił się z arbitrem… A raczej nakrzyczał na sędziego głównego. Ten, co jasne, ukarał go żółtą kartką – cóż, słabe było to wejście w mecz dla doświadczonego zawodnika „GieKSy”.
Nerwom nie ma co się dziwić – Adrian Błąd cały czas walczy o życie swojej córeczki. Mała Hania, która w lipcu skończy roczek, wymaga specjalistycznej opieki, rehabilitacji i kosztownych terapii. Dlatego z tego miejsca gorąco zachęcamy, aby – w miarę możliwości – pomóc zawodnikowi GKS-u Katowice. Zdobyć można także coś dla siebie, bo na specjalnej grupie organizowane są licytacje charytatywne na rzecz córki piłkarza. Link do wspomnianej grupy znajdziecie tutaj.
Górnik Polkowice
W moich notatkach nad wyraz często przewija się dwóch zawodników Górnika Polkowice – numer 13 oraz numer 17. Celowo nie zapisywałem nazwisk – bo one nie mają znaczenia, tak samo jak na przykład wiek zawodnika. A że nie znam każdego piłkarza biegającego po boiskach 2. ligi, byłem w stanie ocenić każdego z osobna obiektywnie.











