Choć Ruch grał większość meczu w 10 i dostał solidny łomot, Legia może z tego meczu wyciągnąć kilka wniosków. Czy Makana Baku się odbuduje? Jak wartościowy może być Marc Gual? Co Legi straci, jeśli odejdzie Muci? Zapraszamy na drugi tekst z cyklu „Z Łazienkowskiej”.
Makana Baku może się odbudować
Niemiec poprzedniego sezonu zdecydowanie nie zaliczy do udanych. Minione rozgrywki rozpoczął jako zawodnik numer, powiedzmy 13 – czyli ktoś kto raz zacznie mecz w wyjściowym składzie, a raz wejdzie z ławki. Z czasem jego pozycja osłabła, dostawał ogony, doznał kontuzji i później w ogóle szans nie było. Jednak w ostatnich meczach zeszłego sezonu Baku grał bardzo dużo.
Oczywiście fakt, że Baku w pewnym momencie stracił zaufanie trenera był spowodowany zwyczajnie jego słabymi występami. Później jego powrót zawdzięczał Filipowi Mladenoviciowi, który otrzymał zawieszenie po finale pucharu Polski. Wtedy jednak prezentował się już lepiej, nie był irytujący, ale to wciąż nie była ta jakość, jakiej od niego oczekujemy.
Natomiast teraz Baku gra często i moglibyśmy powiedzieć, że udanie. Z Ruchem w końcu rozegrał pełne 90 minut i trzeba je docenić, bo mógł się w tym meczu podobać, choć widać też, że nie jest to zawodnik, który będzie bronił jak typowy wahadłowy, jakim jest chociażby Kun. Wcześniej jednak musimy pamiętać o tym, jaki impuls dał drużynie Legii, gdy ta już była niemal na deskach w Kazachstanie. Mimo, że do protokołu meczowego się nie wpisał, to jednak on zapoczątkował akcje, po której padł gol kontaktowy. Choć wydawało się to niemożliwe, a Niemiec był już wręcz skreślony, możliwy jest jego powrót do formy, co przy awansie do europejskich pucharów będzie dużo łatwiejsze, bo i częściej będzie grać.
Marc Gual może wiele
Legia ma w ataku naprawdę kłopot dobrobytu i może na to narzekać król strzelców zeszłego sezonu PKO Ekstraklasy, bo nie jest zawodnikiem grającym bez przerwy. Ma również na to wpływ gra „Wojskowych” w eliminacjach europejskich pucharów, chociaż, gdyby Legia nie grała co trzy dni, może Hiszpan grałby jeszcze rzadziej. A tak, Runjaić musi rotować, bo Pekhart w każdym meczu nie zagra sam. Niemniej, były gracz Jagielloni korzysta również z kolejnych problemów zdrowotnych Blaża Kramera, który w hierarchii domyślnie byłby wyżej.











