Reprezentacja Polski szykuje się do czwartkowego starcia eliminacji mistrzostw Europy – przeciwnikiem będą Wyspy Owcze. Czy rywal może realnie zaskoczyć „Biało-czerwonych” i co może okazać się jego największym atutem? Jak wygląda życie na Wyspach Owczych? Jak radzi sobie drużyna KÍ Klaksvik w rozgrywkach tegorocznej Ligi Konferencji Europy?
Optymizm mimo wszystko?
Reprezentacja Polski wybiera się na Wyspy Owcze jako absolutny faworyt zbliżającego się pojedynku. Zdaje się to dość jasne, bez względu na absencję Roberta Lewandowskiego, debiut selekcjonera Probierza czy ogólnie nie najlepszą otoczkę wokół kadry narodowej. Powyższe zdanie jest jednak dobrym punktem wyjścia do dalszych rozważań odnośnie do najbliższego rywala „Biało-czerwonych”.
No właśnie, czy ktokolwiek dopuszcza przecież myśli, jakoby reprezentanci Polski mieli stracić w czwartkowy wieczór niemal z założenia dopisywane im punkty? Jeśli tak, grupa ta nie jest zapewne zbyt liczna, nawet pomimo fatalnej dyspozycji Polaków w ostatnim czasie (mowa tu oczywiście o zupełnie poważnych rozważaniach, wyłączając modne i nierzadko zresztą zabawne żartowanie z obecnej dyspozycji „Biało-czerwonych”).
Na zbytniej pewności siebie niejeden się już zresztą, kolokwialnie mówiąc, przejechał. Dobrze wiedzieć powinni o tym przede wszystkim polscy kibice, których to cierpliwość jest testowana od dłuższego już czasu. Sami Farerzy byli przecież w zeszłym miesiącu o krok od utarcia nosa „Biało-czerwonym” na wypełnionym po brzegi Stadionie Narodowym.
W tym miejscu można by zacząć wyliczać szereg prowincjonalnych polskich miasteczek, których to populacja przewyższa dziś ludność Wysp Owczych. Takowych ciekawostek pojawiło się już jednak w ostatnim czasie aż nadto, a biorąc pod uwagę przebieg spotkania w Warszawie, patrzenie na najbliższych oponentów Polaków z wyższością będzie po prostu nieeleganckie.
Uniknąć zaskoczenia
Farerzy nieraz zaskakiwali już przecież rywali na swoim terenie. Niekoniecznie na przestrzeni trwających eliminacji (jedyny punkt Wyspy Owcze wywalczyły na wyjeździe w Mołdawii), choć i w tym przypadku droga do finalnego sukcesu nie była specjalnie odległa. W domowych starciach z Albanią oraz Mołdawią Farerzy kończyli pierwszą połowę remisem. W obu przypadkach gospodarze nie dowozili jednak punktów do upragnionego finiszu.
Niniejsza sztuka powodziła im się jednak w rozgrywkach ubiegłorocznej Ligi Narodów, kiedy to reprezentanci Wysp Owczych ogrywali u siebie Litwę (2:1) oraz faworyzowaną Turcję (również 2:1). Czy w czwartek będzie podobnie? Szanse na takie zdarzenie, co oczywiste, do najwyższych nie należą. Farerzy liczą jednak na dodatkowy atut w postaci nieco nieprzewidywalnej pogody. Nieokiełznane zjawiska meteorologiczne sprawiły już sporo zamieszania w kwestii planowanego wylotu „Biało-czerwonych” na mecz, czy na boisku będzie podobnie?











