Wyróżnienia i nagany po 25. kolejce Premier League


Szlagier kolejki dla Manchesteru City, pierwsze gole Higuaina w Anglii

5 lutego 2019 Wyróżnienia i nagany po 25. kolejce Premier League

Za nami kolejne emocje związane z rozgrywkami Premier League. Za najważniejsze wydarzenie minionej kolejki uchodził hitowy pojedynek Manchesteru City z Arsenalem, jednakże w związku z jednostronnością tego spotkania należy je uznać za małe rozczarowanie. W tradycyjnym podsumowaniu wszelkich wydarzeń na angielskich boiskach prezentujemy nasze wyróżnienia i nagany.


Udostępnij na Udostępnij na


Hit 25. kolejki miał jednego głównego bohatera, czyli oczywiście Sergio Agüero. Trzeci, niesłusznie uznany gol rzuca niestety cień na dokonanie Argentyńczyka, którego mimo wszystko nie sposób nie docenić. W końcowym rozrachunku liczy się jednak, że koledzy wybitnego napastnika i on sam w łatwy sposób uporali się z Arsenalem, który próbował grać jedynie w pierwszej połowie, a strata do prowadzącego Liverpoolu stopniała do trzech punktów. To pokłosie poniedziałkowego remisu lidera z West Hamem. Pierwsze tygodnie 2019 roku są wyjątkowo trudne i niefortunne dla „The Reds”.

Na zwycięskie tory wróciła ekipa Chelsea. Oczywiście niewykluczone, że dyspozycja podopiecznych Maurizio Sarriego wciąż będzie przypominać sinusoidę, gdyż w najbliższy weekend czeka ich wymagający pojedynek z Manchesterem City. Efektowny triumf nad Huddersfield w trudnym dla nich momencie pozostaje jednak bezcenny. Niezależnie od klasy rywala. „The Blues” przede wszystkim liczą, że dwa trafienia Gonzalo Higuaina zwiastują lepsze czasy, jeśli chodzi o dyspozycję ich napastników.

Po raz kolejny męczył się Tottenham, ale znów zdołał wyszarpać zwycięstwo. Bez Harry’ego Kane’a idzie opornie, lecz ich zdobycz punktowa wciąż konsekwentnie się wzbogaca. Na przekór wszelkiej krytyce zespół Mauricio Pochettino pokazuje, że wszystkie przeciwności losu nie są im straszne, a w trudnych momentach ma kto pociągnąć tę drużynę. Po powrocie z Pucharu Azji pierwsze skrzypce przejął niezawodny jak zawsze Son Heung-Min, autor zwycięskiego gola z Newcastle.

Odpowiednio nastawione celowniki piłkarzy Wolverhampton wciąż zbierają żniwa. W ostatnich trzech spotkaniach beniaminek odnajdywał drogę do bramek kolejnych przeciwników aż dziesięć razy. Tym razem portugalska wataha pokonała na wyjeździe Everton 3:1. Czyżby marzenia o pucharach miały jednak się ziścić już w pierwszym sezonie po awansie do elity? „Wolves” powoli chyba wyrastają na najpoważniejszego kandydata do zajęcia siódmej lokaty.

Wyróżnienia

Z oczywistych względów kontrowersje dotyczące trzeciego gola autorstwa Sergio Agüero sprawiają, że na jego dokonanie patrzy się mniej przychylnie. Mimo wszystko Argentyńczyka należy wyróżnić. Nikt nie ma wątpliwości, że napastnik Manchestru City to jedna z legend ery Premier League, a w każdym kolejnym sezonie coraz bardziej zapisuje się w jej annałach. Niedzielny hat-trick ustrzelony przeciwko Arsenalowi był jego dziesiątym w lidze angielskiej. W tej klasyfikacji przed nim już tylko Alan Shearer. Agüero śmiało może stanąć w szranki z wybitnym angielskim napastnikiem i wyrównać to osiągnięcie. Być może nawet zostać samodzielnym liderem w liczbie zdobytych trypletów. Oby tylko nie w tak kontrowersyjnych okolicznościach jak ostatnio.

Cardiff City niekoniecznie grzeszy jakością kadry. Angielski menedżer Neil Warnock i spółka chwytają się wszystkiego, aby nie zjechać do poziomu Fulham i Huddersfield, i mimo wszystko przynosi to skutki. Beniaminek w przeciwieństwie do pozostałej dwójki okupującej miejsca w strefie spadkowej wciąż utrzymuje się na powierzchni, mówiąc o walce o pozostanie w elicie. Pojedynek z Bournemouth przyniósł im pierwsze trzy punkty w 2019 roku. I nie należy uznawać tego za dzieło przypadku. Już w poprzedniej kolejce drużyna z Walii mogła pokusić się o wywiezienie jednego punktu z Emirates Stadium, który zostałby przyjęty z zadowoleniem.

Tym razem wywalczenie pełnej puli stało się faktem za sprawą Bobby’ego Reida. 26-letni Anglik ustrzelił dublet, a Cardiff dzięki wygranej 2:0 nad zespołem Artura Boruca utrzymuje ścisły kontakt z pozostałymi drużynami zagrożonymi wplątaniem się w bój o utrzymanie. W Cardiff ani myślą o szybkim powrocie do Championship. Za sprawą takich graczy jak Reid nie są na straconej pozycji.

W kooperacji zawsze raźniej. Podczas ostatniej kolejki byliśmy świadkami fantastycznej współpracy kilku duetów, które w znaczny sposób przyczyniły się do zwycięstw swoich ekip. W meczu Chelsea – Huddersfield świetną robotę wykonali Eden Hazard i Gonzalo Higuain, aczkolwiek nie należy także zapominać od dwóch asystach N’Golo Kante. Tottenham ponownie został uratowany przez Son Heung-Mina i Fernando Llorente. Tak samo jak w środku poprzedniego tygodnia to właśnie ta dwójka wzięła udział w zwycięskiej dla „Kogutów” akcji bramkowej.

W zespole „Wolves” nie po raz pierwszy świetną synchronizacją wykazali się Diogo Jota i Raul Jimenez. Natomiast Manchester United znów może się cieszyć z wygranej dzięki Paulowi Pogbie i Marcusowi Rashfordowi. W byciu indywidualistą i decydowaniu o losach spotkań w pojedynkę nie ma nic złego, jednakże w tych przypadkach kluczem do sukcesu okazała się wspólna praca kilku jednostek.

Nagany

Po drużynie Huddersfield oczywiście cudów nie oczekujemy. Beniaminek z zeszłego sezonu już kilka dobrych tygodni temu obrał kurs na Championship i z każdą następną kolejką coraz bardziej dryfuje na dno. Mecz z podrażnioną Chelsea bez żadnych wątpliwości nie był dobrym momentem, aby myśleć o przełamaniu. Minimum przyzwoitości zawsze jednak należy przynajmniej próbować zachować, czego po tym zespole zupełnie nie widać.

Katastrofalna seria kolejnych spotkań bez zwycięstwa ciągnie się od 1 grudnia 2018 roku. Co więcej, Huddersfield w tym czasie zaledwie raz zdołało wywalczyć chociażby remis. Od czterech meczów trudno im nawet strzelić gola. Los „Terrierów” lada chwila zostanie przesądzony. I chyba nikt nie będzie po nich płakał.

Znów musimy ponarzekać na Martina Atkinsona. Tydzień temu sprawił, że prowadzony przez niego mecz Liverpoolu z Leicester toczony był w mocno kontrowersyjnej aurze. Hat-tricka w wykonaniu argentyńskiego goleadora Manchesteru City nie byłoby za sprawą znaczącej pomyłki arbitra. Warto pamiętać, że na początku sezonu Atkinson w spotkaniu „Wolves” – Manchester City pomylił się w podobnych okolicznościach, lecz wówczas na niekorzyść zespołu Guardioli, uznając trafienie Willy’ego Boly’ego po zagraniu ręką. Można powiedzieć, że karma wróciła, lecz chyba jednak nie o to w tym wszystkim chodzi. Dyspozycja tego sędziego w ostatnich dniach zdecydowanie na minus.

Teren West Hamu nie zawsze uchodzi za przyjazny. Mimo wszystko przy obecnej dyspozycji gospodarzy poniedziałkowego spotkania, zamykającego 25. kolejkę, obowiązkiem Liverpoolu było wywiezienie trzech punktów i utrzymanie przewagi nad pościgowym duetem Manchester City – Tottenham. Zespół Jürgena Kloppa jak widać, nie zamierza zabijać emocji towarzyszących walce o tytuł mistrzowski i na Stadionie Olimpijskim pokusił się zaledwie o remis. Inna sprawa, że nie obyło się bez kontrowersji na niekorzyść zespołu Niemca.

Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, początek bieżącego roku kalendarzowego nie jest łatwy dla Liverpoolu. Czyżby stare demony wracały? Za wcześnie na takie stwierdzenia, aczkolwiek ostatnich rezultatów nie należy bagatelizować.

Podsumowanie

Wyróżnienia:

  • Sergio Agüero
  • Bobby Ried
  • Duety (Hazard – Higuain, Son – Llorente, Jota – Jimenez, Pogba – Rashford)

Nagany:

  • Huddersfield
  • Martin Atkinson
  • Liverpool
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski