Wczoraj w Wodzisławiu Śląskim odbył się mecz 10. kolejki rozgrywek I ligi. Miejscowa Odra bezbramkowo zremisowała z Sandencją Nowy Sącz. Oto kilka pomeczowych wypowiedzi.
Jarosław Skrobacz (Odra Wodzisław):
– Cieszę się, że nie daliśmy się stłamsić jak Sandecja. Dopiero w drugiej połowie zaczęliśmy grać. Pojawiły się rzuty rożne i akcje, których zabrakło w pierwszej połowie. W końcówce meczu osiągnęliśmy przewagę, a do wygranej zabrakło nam bramki. Mogliśmy to wygrać.
Dariusz Wójtowicz (Sandecja Nowy Sącz):
– Wynik sprawiedliwy 0:0. W tym meczu o wygranej zdecydować mogła jedna bramka. Gra nie była taka, jakiej byśmy sobie życzyli. W pierwszej połowie straciliśmy kilka akcji, a w drugiej połowie cieszyliśmy się, że tej bramki nie straciliśmy.
Błażej Radler (Odra Wodzisław):
– Jeśli się nie da wygrać, to najważniejsze, żeby z tyłu było na zero. Trzeba przyjąć ten remis. Szkoda, myślę, że mieliśmy wiele dobrych sytuacji, dzięki którym mogliśmy wygrać to spotkanie. Widać, że z meczu na mecz tych akcji jest coraz więcej. Te ostatnie dwa zwycięstwa dały nam dużo pewności siebie, stąd ta gra.
Daniel Tanżyna (Odra Wodzisław):
– Mogliśmy grać ten wynik w ciemno, jak by nie patrzeć, Sandecja to świetny zespół, który walczy w tym roku o awans. Myślę, że zagraliśmy dobre spotkanie, na zero z tyłu. Cieszmy się z tego 0:0, bo remis jak na mecz z Sandecją to dobry wynik. Mam nadzieję, że podtrzymamy dobrą pasję.
Arkadiusz Aleksander (Sandecja Nowy Sącz):
– Odra nie stworzyła za dużo sytuacji, tak samo jak i my. Mecz nie był zbyt ładny dla oka, a same akcje nie stwarzały zagrożenia dla jednej czy drugiej bramki. Jeśli chodzi o nasz akcje, to Odra ma świetnych obrońców, piłka cały czas do nas wracała. Jednak był to mecz walki, jak wszystkie w I lidze.










