Warta Poznań pokonała u siebie Ruch Radzionków 1:0. Jedyną bramkę spotkania zdobył w 25. minucie Bereszyński, który wykorzystał znakomite podanie Piotra Reissa. Dla Ruchu było to piąte spotkanie z rzędu bez wygranej.

O pierwszej połowie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Piłkarze wyraźnie dostosowali się do piknikowej atmosfery panującej na trybunach i konsekwentnie prezentowali solenną dawkę nieudolności i piłkarskiej nieporadności. Palmę pierwszeństwa w tym zestawieniu wywalczył sobie w 15. minucie Tumicz, który stanął przed doskonałą okazją, ale przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem Warty. Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak oddać, że to goście sprawiali lepsze wrażenie w pierwszej części spotkania. Tymczasem w szeregach gospodarzy najbardziej widoczny był Reiss, ale tego dnia nie najlepiej skalibrował celownik.
Mimo to w 25. minucie, po znakomicie przeprowadzonej kontrze, Warta objęła prowadzenie. Główną rolę odegrał Reiss, który przeprowadził kilkudziesięciometrowy rajd i podał do wychodzącego na czystą pozycję Bereszyńskiego, a ten pewnym strzałem pokonał Kiełpina. Chwilę później powinno być 2:0, ale Foszmańczyk karygodnie zmarnował świetne podanie Reissa. W kolejnych minutach Ruch próbował doprowadzić do wyrównania, ale wszelkie próby w zarodku dusili poznaniacy, którzy na przerwę schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.

Druga połowa to obrazek znany już z pierwszej części gry. Brakowało precyzji, nie brakowało za to chaosu. Tymczasem w 58. minucie przed kapitalną szansą stanął Giel, ale z dwóch metrów głową uderzył obok bramki. Z czasem coraz większą dominację stwarzali gospodarze, natomiast goście nie mieli sposobu na wyprowadzenie skutecznej kontry. W 67. minucie swojej szansy próbował Cisse, ale jego uderzenie z woleja było bardzo niecelne.
W kolejnych minutach oglądaliśmy bezładną kopaninę, a samo widowisko stało na bardzo słabym poziomie. Męczyli się piłkarze, męczyli się także oglądający tę rywalizację kibice. W 82. minucie powinien być remis, ale kapitalną interwencją popisał się Radliński. Chwilę później golkiper Warty popełnił fatalny błąd, wychodząc niepotrzebnie z bramki, ale Cisse nie był w stanie trafić między słupki. Radzionkowianie do końca ambitnie próbowali wywalczyć choćby punkt, ale to po prostu nie był ich dzień. Warta ostatecznie wygrała 1:0 i dzięki temu przeskoczyła Ruch w tabeli.











