Akcja #ALSIceBucketChallenge, o której wspominaliśmy już na łamach naszego portalu, robi prawdziwą furorę na całym świecie, nie tylko wśród znanych osobowości sportu czy muzyki, ale także w kręgach „szarych” obywateli, którzy korzystając z okazji do całkiem oryginalnej zabawy, mogą wesprzeć fundacje walczące o zdrowie osób chorych na stwardnienie zanikowe boczne, znane jako ALS. Mało kto jednak pamięta, że ta nieuleczalna, straszliwa choroba zebrała swoje żniwo także wśród polskich piłkarzy.
Krzysztof Nowak, urodzony w 1975 roku, był defensywnym pomocnikiem, grającym jednak przede wszystkim jako klasyczna „10”, rozgrywający z prawdziwego zdarzenia. Wychowanek RKS-u Ursus właśnie z tym numerem grał w Wolfsburgu, gdzie zyskał sobie przydomek „10 serc”, odwołującego się nie tylko do karcianej nomenklatury, ale przede wszystkim do niesamowitego zaangażowania i waleczności piłkarza, który wcześniej grał również w Atlético Paranaense, będąc pierwszym (obok Mariusza Piekarskiego) Polakiem w lidze brazylijskiej. Kurytyba (miasto, w którym występuje ten klub) to zresztą jedno z największych skupisk Polonii na świecie, działa tam polski konsulat na kraj pięciokrotnych mistrzów świata. Nikogo nie może zatem dziwić fakt, że i tam Nowak był znaczącą postacią, ulubieńcem kibiców, właśnie sercem drużyny. Przez dwa lata spędzone w Brazylii, piłkarz z Warszawy zdobył renomę, która pozwoliła mu na powrót do Europy, do budującego swoją siłę VfL Wolsbrug. To właśnie tam Nowak, obok Andrzeja Juskowiaka (napastnik) i Waldemarem Krygierem (obrońca) tworzyli pierwsze polskie trio w Bundeslidze. Protoplaści zestawu Piszczek –Błaszczykowski – Lewandowski również stanowili o sile swoich formacji w klubie z Dolnej Saksonii. Krzysztof Nowak w 83 występach w barwach „Wilków” zdobył 10 goli, dziesiątka, można powiedzieć, prześladowała naszego piłkarza. Numer na koszulce (także w kadrze), liczba goli dla klubu, w którym zrobił największą karierę, ilość występów w reprezentacji Polski (jedyny gol zdobył w debiucie z Gruzją), a w końcu data 10 lutego 2001 roku, dzień, w którym Nowak po raz ostatni pojawił się na boisku.
W przerwie zimowej sezonu 2000/2001 wiele mówiło się o zainteresowaniu reprezentantem Polski ze strony Bayernu Monachium i Juventusu Turyn. Nowak był prawdziwą gwiazdą Wolfsburga, oraz całej Bundesligi, stawiano go na równi z Michaelem Ballackiem, a czasem i ponad niego. Kariera piłkarska nie przeszkodziła mu zdać matury z wyróżnieniem i rozpocząć studiów na Poznańskim AWF. Był pracowitym, przyzwoitym człowiekiem, ojcem dwójki dzieci, przykładnym mężem. I byłby nim nadal, gdyby nie ALS.
Stwardnienie Zanikowe Boczne (ALS), to choroba neurodegeneracyjna, uszkadzająca komórki rdzenia kręgowego oraz drogi piramidowej, czyli części układu nerwowego odpowiedzialnej za „sterowanie” własnym ciałem. Choroba stopniowo i nieodwołanie prowadzi do śmierci pacjentów, którzy tracą panowanie nad coraz to większymi partiami swojego ciała. Zazwyczaj zaczyna się od dłoni i stóp, części ciała najbardziej oddalonych od jego centrum. Przebieg choroby prowadzi poprzez niedowład i przykurcz palców, potem całych rąk, utratę możliwości poruszania się, mówienia i samodzielnego połykania, aż do paraliżu mięśni odpowiedzialnych za ruchy klatki piersiowej, co uniemożliwia oddychanie i najczęściej jest bezpośrednią przyczyną zgonu przez uduszenie.











