– Na pewno mogliśmy troszkę inaczej rozegrać ten mecz, bo już na początku mieliśmy sytuacje bramkowe. Ale w takiej sytuacji nie jesteśmy przecież bez szans i jedziemy do Udine pełni nadziei – mówił po czwartkowym meczu Grzegorz Wojtkowiak.

Obrońca „Kolejorza” nie szukał usprawiedliwienia dla swojego zespołu w fatalnych warunkach atmosferycznych. – Boisko za bardzo nie sprzyjało grze w piłkę, bo było bardzo ślisko i grząsko, a i padający śnieg też w jakiś sposób przeszkadzał, ale warunki były takie same dla obu zespołów – wyjaśniał.
– Staraliśmy się od pierwszej minuty, żeby nasza gra prezentowała się jak najlepiej, zaskoczyło to dopiero w końcówce, ale pokazaliśmy, że gramy do końca. Tak jak w innych meczach, które rozgrywaliśmy przy Bułgarskiej, walczyliśmy do ostatniego gwizdka, i w efekcie udało nam się mecz zremisować, choć przegrywaliśmy już 0:2. Dlatego jest się dzisiaj z czego cieszyć, bo strzelając bramkę w Udine będziemy mogli jeszcze poważniej pomyśleć o awansie – zakończył popularny Dyzio.











