W najciekawszym meczu 32. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, „Biała Gwiazda” wreszcie się przełamała i wygrała mecz ligowy. Wraz z przełamaniem, przyszła niesamowita skuteczność. Podopieczni Smudy zaaplikowali swoim rywalom aż pięć bramek, z czego trzy strzelił Paweł Brożek.
Krakowianie grali z polotem, finezją, jak za dawnych lat. Już w 6. minucie Dudka dośrodkował spod linii końcowej, powstało zamieszanie w polu karnym Pogoni, Chrapek osaczony przez obrońców zdołał odegrać do Pawła Brożka, który z kilku metrów wpakował piłkę do siatki! Sześć minut później „Biała Gwiazda” podwyższyła. Wiślacy dośrodkowali w pole karne, Dąbrowski wybił piłkę głową, przejął ją Guerrier i huknął na bramkę. Piłka po rykoszecie wpadła do siatki obok bezradnego Janukiewicza.

Po pół godziny gry było już po meczu. Emanuel Sarki wygrał rajd prawą stroną boiska, nie dogonił go biegnący bez piłki Bartosz Ława. Nigeryjczyk dośrodkował w pole karne, Stilić jednym zamachem położył na murawie trzech defensorów Pogoni i strzelił w samo okienko bramki. Piękne trafienie!
W drugiej połowie koncert trwał w najlepsze. Semir Stilić zagrał cudowną prostopadłą piłkę w pole karne, to był taki „no look pass”. Tam Paweł Brożek sprytną podcinką pokonał Janukiewicza. Minutę później Brożek ośmieszył całą Pogoń i cały Szczecin. Zobaczył, że golkiper „Portowców” wyszedł z bramki i z ok. 40 metrów go przelobował. 5:0! Nokaut! Podopieczni Dariusza Wdowczyka nie zdołali nawiązać walki.











