Już dziś czeka nas hitowe starcie. W Krakowie przy Reymonta Wisła podejmie Legię Warszawę. Ligowy klasyk zapowiada się arcyciekawie. W meczach obu drużyn nigdy nie brakowało emocji. Ostatnie wydarzenia wewnątrz Wisły oraz zacięty bój Legii w walce o tytuł sprawiają, że i dziś nie powinniśmy narzekać na brak emocji
Mecze Wisły z Legią od zawsze elektryzowały kibiców. Nie dziwi więc, że bilety rozeszły się na kilka dni przed spotkaniem. Mobilizacja kibiców w obliczu problemów finansowych krakowskiego klubu oraz ostatnie zwycięstwo w derbach Krakowa sprawiły, że Wisłę będzie wspierać komplet publiczności. Wsparcie z pewnością się przyda, bo mistrzowie Polski na Reymonta całkiem nieźle sobie radzą.
Niechlubna seria Wisły
6 października 2013 roku Wisła prowadzona przez Franciszka Smudę pokonała Legię Warszawa 1:0. Bramkę dla gospodarzy zdobył niezawodny Paweł Brożek. Minęło już niemal sześć lat, a jak do tej pory było to ostatnie zwycięstwo krakowskiej drużyny przed własną publicznością w „derbach dwóch stolic”. O tym, jak dawno odbyło się to spotkanie, świadczy fakt, że z ówczesnego składu Wisły zostali tylko Brożek, Burliga i Boguski, natomiast z piłkarzy Legii obecny był tylko Michał Kucharczyk.
Mecze w grodzie Kraka z Legią są ostatnio dla Wisły wyjątkowo nieudane. W poprzednich pięciu spotkaniach piłkarze „Białej Gwiazdy” nie zdobyli nawet gola. W tych pięciu starciach górą czterokrotnie byli przyjezdni, natomiast raz udało się gospodarzom zdobyć punkt.
Podopiecznym Macieja Stolarczyka z pewnością marzy się takie spotkanie jak to w 1948 roku. Wtedy przed własną publicznością gospodarzom udało się pokonać warszawian 8:0. Była to zresztą najwyższa wygrana Wisły w pojedynkach z Legią. Jednak nie było to najwyższe zwycięstwo w historii tych meczów. Najwyżej wygrała Legia w 1956 roku. W Warszawie gospodarze pokonali „Białą Gwiazdę” 12:0. Mimo że to Legia jest faworytem i dobrze sobie radzi w Krakowie, na powtórzenie tego wyniku raczej się nie zanosi.
Kolejka cudów i dużo więcej
Pamiętnych spotkań między obiema drużynami było całkiem sporo. Oprócz starć zakończonych dwucyfrowym wynikiem nie brakowało takich, w których zarzucano nieczyste zagrywki. Jednym z najgłośniejszych meczów był ten z 1993 roku. Przed ostatnim pojedynkiem sezonu Legia i ŁKS miały tyle samo punktów, o lokacie w tabeli przesądzały bramki, które premiowały legionistów. W meczu kończącym sezon Legia mierzyła się z Wisłą Kraków. Kiedy zaczęły napływać informacje o wysokim zwycięstwie ŁKS-u, piłkarze z Warszawy w zawrotnym tempie zaczęli zdobywać gola za golem, wygrywając ostatecznie 6:0. Już w trakcie spotkania nie brakowało głosów o sprzedaniu meczu, a kibice Wisły obwiniali głównie graczy swojej drużyny. Ostatnią serię gier obwołano w prasie mianem „kolejki cudów”.











