Zbliżające się lato zapowiada się w Monachium na naprawdę gorące. Ambicje włodarzy sięgają czegoś więcej niż sukcesów na krajowym podwórku. Niesatysfakcjonujące wyniki osiągane przez kilka sezonów z rzędu w Lidze Mistrzów zmusiły klub do głębszego sięgnięcia do kieszeni. Jak mawia złota futbolowa myśl: „zespół buduje się od linii obrony”. Właśnie tę formację postanowili wzmocnić Bawarczycy, kupując dwóch świeżo upieczonych mistrzów świata, Benjamina Pavarda i Lucasa Hernandeza.
Te dwa transfery, które łącznie wyniosły 115 milionów euro, to dopiero zalążek rewolucji, jaką zapowiadają Rummenigge i Hoeness. W kuluarach mówi się, że „Die Roten” są w stanie pozyskać graczy za łączną kwotę 300 mln euro. Celem jest odmłodzenie kadry, co związane jest z załataniem dziury pokoleniowej.
Prezes rady nadzorczej klubu Karl-Heinz Rummenigge jasno dał do zrozumienia, że dla klubu znanego z oszczędności nie ma limitu:
Niebywale solidna i zdrowa sytuacja finansowa Bayernu zostawia wystarczająco miejsca na duże zmiany w składzie.
Vive La France!
Lucas Hernandez, który latem trafi do Bayernu, kosztował 80 milionów euro, co uczyniło go najdroższym obrońcą na świecie. Niewątpliwie jest to bardzo dobry ruch zarządu FCB, biorąc pod uwagę wiek piłkarza (23 lata), doświadczenie zebrane na wielu polach (La Liga, Liga Mistrzów, mundial) i możliwość gry na dwóch pozycjach, jako stoper i lewy obrońca. Ponadto piłkarz Atletico Madryt został najdroższym zawodnikiem zakupionym przez Bayern w historii klubu. Dotychczas miano najdroższego piastował rodak Hernandeza, Corentin Tolisso. Pomocnik kosztował jednak niemal połowę mniej niż Lucas, 41,5 mln euro. Głośno mówi się również o zarobkach, na jakie może liczyć defensor Atletico. Jego roczne wynagrodzenie będzie na poziomie Roberta Lewandowskiego, który zarabia najwięcej. Przebąkuje się o 17 milionach euro za rok gry.
Oto, co w kontekście transferu Hernandeza mówi dyrektor wykonawczy Bawarczyków, Hasan Salihamidzić:
Bardzo się cieszę, że udało nam się podpisać kontrakt z jednym z najlepszych obrońców na świecie. Może grać na środku, ale też i na lewej obronie. Na pewno będzie kontynuować piękne tradycje francuskich piłkarzy w Bayernie (Lizarazu, Sagnol…) i wzmocni nasz zespół.
Drogę, jaką przeszedł Pavard, można by opatrzyć hasłem kampanii marki Adidas „impossible is nothing”, co dosłownie znaczy: niemożliwe nie istnieje. Zaledwie trzy lata temu francuski obrońca został kupiony przez VfB Stuttgart z OSC Lille. „Die Schwaben” grali wtedy na zapleczu Bundesligi. Po roku wywalczyli awans do najwyższej klasy rozgrywek w Niemczech, a Pavard swoimi występami zapracował na regularną grę dla „Tricolores”. W ubiegłym roku pomógł Francuzom w zdobyciu mistrzostwa świata, a od tego lata grać będzie dla najlepszego klubu w Niemczech. Niesamowity progres w zaledwie trzy lata. Brzmi jak sen!










