Pomocnik Arsenalu, Jack Wilshere, obiecał fanom, że nigdy w życiu nie opuści klubu z północnego Londynu. 19-latek chciałby zostać legendą „Kanonierów” i skończyć karierę w klubie z Emirates Stadium.
Młody pomocnik w rozmowie z iFilm London wyjawił, jak wiele znaczy dla niego Arsenal i stwierdził, że chciałby spędzić w nim całą swoją karierę.
– Mogę obiecać, że zawszę pozostanę „Kanonierem”. Jestem w klubie od momentu, gdy skończyłem dziewięć lat, dlatego kocham Arsenal. Oglądałem mecze za czasów Patricka Vieiry i Denisa Bergkampa, a także za czasów Ceska Fabregasa. Obserwowałem, jak niektórzy przychodzili, inni opuszczali nasz klub. Teraz mamy naprawdę silną młodą ekipę zdolną osiągnąć sukces. Tacy piłkarze jak ja, Aaron Ramsey i Kieran Gibbs przez długie lata będą decydować o obliczu klubu – powiedział angielski rozgrywający.

Wilshere nie zagrał w tym sezonie w ani jednym spotkaniu, gdyż od dłuższego czasu jest kontuzjowany. Jak twierdzi, taki stan rzeczy wcale mu się nie podoba i nie może się on już doczekać powrotu na boisko.
– Siedzenie na trybunach i oglądanie meczów z boku jest niezwykle frustrujące. Powoli jednak wracam do zdrowia i w połowie grudnia powinienem wznowić treningi. Wtedy dam z siebie wszystko i poczekam, aż trener zdecyduje się na mnie postawić.
– Chcemy wreszcie wygrać trofeum. W zeszłym roku byliśmy bardzo blisko, ale niestety się nam nie udało. Wszystko zdawało się wyglądać bardzo dobrze, wygraliśmy z Barceloną, byliśmy blisko awansu do następnej rudny i wygrania Carling Cup. Niestety, nic nie zakończyło się po naszej myśli, bardzo nad tym ubolewam. Liczyłem, że w tym sezonie odbijemy sobie zeszłoroczne niepowodzenia. Zaczęliśmy słabo, ale wracamy na dobre tory i powinno być dobrze. W grudniu wrócę do składu i pomogę zespołowi prezentować się jak najlepiej. Mam nadzieję, że ostro wdepniemy gaz i powrócimy do walki o tytuł.
Młody reprezentant Anglii zdecydował się pochwalić swoich kolegów za to, że zdołali się otrząsnąć po kiepskim stracie i znowu prezentują ładny i skuteczny futbol.
– Z każdym tygodniem wyglądamy coraz lepiej. Bardzo kiepsko zaczęliśmy i każdy zdaje sobie z tego sprawę. Nie będę przecież kłamał i mówił, że graliśmy dobrze, skoro wszyscy widzieli, że było inaczej. Teraz jest jednak dużo lepiej, nowi piłkarze zaczynają rozumieć nasz styl. Dobrze, że wszyscy się rozumieją i zaczynają zgrywać. Mec z WBA był chyba naszym najlepszym w tym sezonie. Piłka chodziła jak po sznurku, zupełnie jak za starych dobrych czasów. Jeśli dalej będziemy grać w ten sposób, wrócimy na drogę zwycięzców – zakończył Wilshere.











